Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

PÓŁ ŻARTEM PÓŁ SERIĄ

PÓŁ ŻARTEM PÓŁ SERIĄ

Od opublikowania felietonu minęło 15 lat, a problem porozumiewania się między ludźmi nie zniknął. Wtłoczyliśmy się do różnorakich „baniek informacyjnych”, które skutecznie blokują możliwość nieskrępowanej wymiany myśli. To dodatkowo zaburza komunikacje interpersonalną.

Często traktujemy się też przedmiotowo i bezosobowo.
Spotykam się na codzień z użyciem słowa „TRZEBA”.
TRZEBA ZROBIĆ TO, TRZEBA PRZYNIEŚĆ TAMTO.
Nauczyłem się nie reagować na taki komunikat. Ale jeżeli uśłyszę „zrób to, proszę” albo „proszę przynieS…”, to wtedy wiem, że jestem w romowie traktowany jak partner. Pędzę w podskokach spełnić życzenie interlokutora.
Jestem pewien, że problem wadliwej komunikacji międzyludzkiej, albo wręcz jej braku, dotyka każdego z nas!

Zapraszam do lektury tekstu, który oparłem na nieco przaśnym i być może anachronicznym porównanie, ale sedno pozostaje niezmiennie aktualne.

Felieton opublikowany w lutym 2008.
Z komunikacją międzyludzką jest tak, jak z komunikacją miejską do Tyńca. Nie dość, że nieregularna, to jeszcze przepełniona. Często jest tak, że gdy chcemy się do kogoś odezwać, wtedy go brakuje.
Zupełnie jakbyśmy wyszli na przystanek MPK, dajmy na to Pychowice I i stwierdzili, że najbliższy autobus odjeżdża za 45 minut. Niby do Rynku Dębnickiego niedaleko, ale nie wygląda na to, że władzom miasta zależy na komfortowym dowiezieniu nas  do nieodległego centrum. Przystanek jest, ale chwilowo bezużyteczny.
Tak właśnie bywa z naszym rozmówcą. Jest obok, ale nie można się z nim porozumieć. Mówisz do niego, ale jest nastrojony na zupełnie inny zakres fal.  Czasem trwa to krótko, czasem 45 minut, a niestety bardzo często 45 lat. Mimo rozkładu jazdy autobus komunikacji międzyludzkiej nie pojawia się. Przypadek odwrotny – autobus jest, ale przepełniony. Wsiadają gimnazjaliści, robotnicy, emeryci. Dojechać można, tkwiąc  w korku i strasznym ścisku. Komunikacja jest, dojechać na Rondo  Grunwaldzkie można, tyle, że brak minimum komfortu.

Rozmowa miedzy ludźmi często przypomina taką zatłoczoną „112”.

Całe mnóstwo słów, zdań – obie strony komunikacji międzyludzkiej prześcigają się w artykułowaniu swoich myśli. Tylko, że brak tu jakiegokolwiek ładu. Albo mówimy równocześnie, albo przerywamy sobie wpół zdania. Co prawda usiłujemy się porozumieć, ale, wracając do „autobusowej” przenośni, bardziej zależy nam, żeby dopaść wolnego miejsca niż ustąpić je komuś bardziej potrzebującemu. To tak jak mój ulubiony Poseł Dyrektor ( Jerzy Fedorowicz), tłumaczył niegdyś na osiedlowym zebraniu, że ul. Sodową trzeba wyasfaltować, aby zmarli mogli godnie dotrzeć na miejsce wiecznego spoczynku na cmentarzu pychowickim. Typowy objaw rozpychania się łokciami w autobusie. Zastanowiłem się wtedy, skąd  taka troska o komfort ostatecznej komunikacji.!? Tym bardziej, ze do dzisiaj jak najbardziej żyjący mieszkańcy ul. Skalicy, Jemiołowej i zapewne wielu innych potykają się na dziurach i toną w kałużach.

Wszystko wskazuje na to, ze godność odzyskają dopiero udając się na miejsce ostatniego spoczynku.

Myślę, ze Posła Dyrektora zawiodło poczucie wyczucia komunikacji… wystarczyło przyznać, że Sodowa prowadzi do domów VIP-ów , którzy nie będą sobie resorów niszczyć na wybojach.   Ale jako polityk nie mógł przecież tego powiedzieć wprost. I czy jest to porozumiewanie się, czy manipulacja? Sami oceńcie!

Pa. Komentarz współczesny. Nadzieję na normalność daje obecny marszałek Sejmu!!!

Wasz komunikacyjnie niepunktualny                                                      

Przemysław Józefczyk 

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę