Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Spacerowo – wspomnieniowo

Dzisiaj wyjątkowo z innej beczki. Przy okazji odwiedzania grobów Zmartwychwstałego w krakowskich kościołach dotarliśmy na ul. Św. Jana. Pod numerem 14 urodził się i wychowywał mój Tato.  Wraz ze swoimi rodzicami, dwoma braćmi i siostrą mieszkał tutaj aż do 1945 roku.Wiedziałem o tym wcześniej, ale nie mieliśmy okazji nigdy przyjrzeć się bliżej tej kamienicy. Jak pamiętał, kamienica przed wojną mieściła biura Towarzystwa Zaliczkowego, które zapewne przestało istnieć w czasie okupacji niemieckiej. Na parterze, od strony podwórka, mieściło się mieszkanie moich Dziadków – Anny z Taborskich i Wawrzyńca Józefczyków, których pamiętam doskonale, lecz z innej lokalizacji – ul. Floriańskiej, a potem z Okolnej na Kozłówku. To mieszkanie to był pokój z oknem wychodzącym na nieistniejąca już oficynę, oraz drugi, ciemny pokój i kuchnia. Akurat jak przechodziliśmy obok tego domu, nieznajomy Pan otwierał drzwi, a prawdopodobnie jego syn wyprowadzał motocykl. Tato zapytał, czy możemy wejść. Gospodarz zgodził się chętnie. Był wyższy od Taty, miał na sobie jasnobrązowy sweter. 

W głębi podwórka stała oficyna, w której pierwotnie mieszkali Dziadkowie

Przez sień weszliśmy na podwórko. Z lewej strony wznosił się dość wysoki mur, przedzielony mniej więcej w połowie betonową belką, druga strona ograniczona była drucianą siatką. Jak powiedział Tato, oprócz oficyny istniała jeszcze weranda. Pośród trawy widniało też dawne wejście do piwnicy oficyny. W budynku mieścił się też magiel, obsługiwany przez Józia, którego też pamiętam mgliście jako Józia z Magla. To jedna z krakowskich postaci, która odeszła w niepamięć nieopisana przez kronikarzy i literatów. Z magla pozostała tylko betonowa przeciwwaga na podwórku. 
Zrobiłem Tacie kilka zdjęć na tle ogrodu i kamienicy, żeby pokazać jego siostrze – Cioci Tosi.
Obecnie w mieszkaniu Dziadków mieszka p. Michalski, a Pan, który nas wpuścił nie pamięta tak dawnych czasów, bo wprowadził się tutaj przed 40 laty. Mieszkania zostały wykupione przez lokatorów od gminy, co oznaczało, że nie znalazł się przedwojenny właściciel.
Ciekawe by było poszperanie w dokumentach i wynalezienie większej ilości szczegółów na ten temat.  Dom jest o tyle znany, że mieści się w nim od wielu lat galeria krakowskiego rysownika i satyryka – Andrzeja Mleczki.
Mnie osobiście zafascynowała  klatka schodowa zakręcająca pd dość ostrym kątem, wiodąca na dwa kolejne piętra, zakończona jasnym świetlikiem. Niestety nie było już więcej czasu na zapoznanie się ze szczegółami, pomimo, że sympatyczny gospodarz zachęcał nas do pozostania. Stwierdził tylko, że nie jest wcale przyjemnie tu mieszkać, gdy w sąsiedztwie mieści się ogródek pubu, w którym do późnych godzin nocnych słychać gwar głośnych rozmów. 
Oto odpowiedź na wcześniejsze wątpliwości mojego Taty – dlaczego centrum Starego Krakowa wyludnia się, pozostawiając biura i knajpy. Po prostu nie da się tutaj na dłuższą metę mieszkać, tonąc w powodzi rozwrzeszczanych cudzoziemców i rozbawionej braci studenckiej…
Piszę o tym wszystkim dlatego, że dość szybko odchodzi w niepamięć przedwojenny Kraków wraz ze świadkami jego istnienia.
A też dlatego, żeby pokazać, że mój świat i zainteresowania nie kończą się na treningach i zawodach rowerowych. 
I taka zwykła, świąteczna przechadzka może dostarczyć bardzo wielu emocji…
Podejdźcie kiedyś na św. Jana 14 i wyobraźcie sobie, że mieszkała tam kiedyś sześcioosobowa rodzinka, której najmłodszym członkiem był mój Tato – Piotr Józefczyk.
Może w następnym poście o czymś, co ogarnia moja pamięć – mieszaniu Dziadków przy ul. Floriańskiej, w bezpośrednim sąsiedztwie Domu Matejki i Jamy Michalikowej.
Może dlatego tak lubię felietony, wiersze i przekłady Tadeusza Boya-Żeleńskiego, twórcy Zielonego Balonika?

0 komentarzy do “Spacerowo – wspomnieniowo

  1. Lubię historię starych domów i kamienic. Ciekawa jestem co byś znalazł, gdybyś pogrzebał głębiej w papierach. Zrób to.Mi ostatnio udało się odkryć historię domu, którego zdjęcie Ci kiedyś przesłałam, dlatego wiem, że czasami warto sięgnąć w przeszłość :)Wesołych Świąt 🙂

  2. Wesołych Monia. Będę grzebał. tym bardziej, że w przewodnikach Rożka jest tylko krótka wzmianka. Co znaczy, że nie jest to architektoniczna perła.Tym bardziej zachęca do kwerendy historycznej, czy, jak się to dzisiaj mawia – researchu 🙂 O Twoim domu wiem – czytałem dyskusje pod zdjęciem.

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę