Wczoraj dotarła do mnie informacja o śmierci Przemysława Gintrowskiego. 31 lat temu byłem w murach
Barbakanu na jego koncercie. Wraz z Jackiem Kaczmarskim śpiewali Mury. To było wstrząsające przeżycie. Mocne słowa, szara rzeczywistość i bastion Barbakanu. Do dzisiaj mam w pamięci nastrój tamtej chwili. Byłem tam z „Bośką” Skiminą. Dawne dzieje. Już wkrótce zostaną zapomniane, utoną w powodzi komercji. Mam taką „wspomnieniową” płytę: Janek Kaczmarek, Krystyna Prońko, Marek Grechuta. Głosy – echa. Wciąż żywe. Wywołują bezcenne wzruszenie Czy za lat kilkanaście ktoś obejrzy Majewskiego, Wojewódzkiego czy Rubika z podobną refleksją. Nie!!! Ich talent zamienił się w kasę. Zostawią po sobie domy, działki, fundusze, które nikogo nie będą obchodzić. Tak – miał rację Grechuta: ” Nie dokazuj miły, nie dokazuj, nie jest z Ciebie znowu taki cud, nie od razu, miły, nie od razu, nie od razu stopisz serca mego lód”. Mojego nie stopią nigdy…
Przemku – cześć Twojej pamięci.