Starsi krakowianie na pewno znają piosenkę zaczynającą się od słów:
„Przyleciał ptaszek z Łobzowa, usiadł na rynku Krakowa”. Piosenka ludowa, niewinna, śpiewana na scenie i nie tylko, przez pokolenia dzieci obu płci.
No właśnie. Nie chcę być obsceniczny, tym bardziej, że nie wypada podnosić kwestii płci na łamach szacownej gazetki, ale jednak….
Wiadomo prawie tak długo, jak śpiewa się piosenkę zacytowaną na początku, że każdy mały bobas płci męskiej ma ptaszka i żadne tam pruderyjne chichy i śmichy tego nie zmienią. On nawet o tym jeszcze nie wie, a już ciocie i babcie lustrują małego od stóp do głów.
Jaki ładny chłopczyk! A jaki podobny! A jakie ma śliczne oczka! I w ogóle cały Tatuś. No nie, wargi ma z Mamusi, i jeszcze paluszki…
Tak to rozanielone rodzinne świergolenia rozbrzmiewają nad małym obywatelem. Nikt nie ma wątpliwości, że to jest Piotruś i w przyszłości będzie się bawił żołnierzami, strzelał z pistoletu i udawał doktora pod podwórkowym trzepakiem.
A jak nie ma ptaszka, to jest Renia i na pewno zostanie po Mamusi świetną gospodynią. Ubiera lalki, mebluje zabawkowe pokoje, a sama też chętnie stroi się w różne sukienki.
Z niesmakiem patrzy na brata, który z toporkiem ugania się w indiańskim pióropuszu i poluje na krwawy skalp bladej twarzy.
Z niesmakiem patrzy na brata, który z toporkiem ugania się w indiańskim pióropuszu i poluje na krwawy skalp bladej twarzy.
Na szczęście te konserwatywne poglądy i atrybuty odchodzą do seksualnego lamusa razem z ptaszkiem i lalkami Reni.
A właściwie nie odchodzą, tylko zmieniają właściciela. Lalki pokazują Reni język i suną do Piotrusia, który pozbawiony ptaszka kieruje swe zainteresowania w stronę lakieru do paznokci i szminki.
Co dalej? Oboje rosną w przekonaniu, ze Matka Natura zrobiła im psikusa, przyporządkowując do określonej płci. Jak to – przecież jest wolność. Róbta co chceta. A jak nie chceta, to nie róbta. I tak, pod wpływem nowej edukacji, Piotruś tęskni do pełnych piersi, ale – uwaga – na swoim torsie, a Renia marzy o własnym ptaszku. Oczywiście z Łobzowa.
Potem oboje domagają się tolerancji, zrozumienia i akceptacji. Tak jak mój ulubiona Anna Grodzka, która w nocnym programie skarżył się, że część znajomych się od niego odsunęła. Ja bym się też odsunął, bo jako esteta od urodzenia, jako żywo
z takim dziwolągiem bym do czynienia mieć nie chciał.
z takim dziwolągiem bym do czynienia mieć nie chciał.
Tylko co, jak Piotruś z Renią spotkają się na ślubnym kobiercu? Skąd się wezmą u nich dzieci? Bocian do ciepłych krajów odleciał!
Zaraz, zaraz. Przecież w równym szeregu czekają na nich probóweczki . No proszę, jak ślicznie. I „gender” syty i „in vitro” całe. I psychologiczno-medyczny biznesik się kręci. I to finansowany z funduszy katolickiego (przynajmniej deklaratywnie) społeczeństwa.
A najmłodsi Krakowianie nucą taki motyw:
„Usiadł na Grodzkiej ptaszyna i tęsknie ćwierkać zaczyna:
Czyś Ty jest facet, czy panna, tego nikt nie wie, oj Anna…”
„Usiadł na Grodzkiej ptaszyna i tęsknie ćwierkać zaczyna:
Czyś Ty jest facet, czy panna, tego nikt nie wie, oj Anna…”
Wasz deklaratywnie męski
Przemysław Józefczyk

Prosimy o więcej 🙂
Moim zdaniem każdy ma prawo czuć się jak chce, o ile nie robi tym komuś krzywdy. Nikt nie nakazuje \”męskim\” facetom czuć się \”męsko\”. To ich wybór. Jeżeli więc Piotruś chce malować sobie usta szminką, to już jego zmartwienie. Na świecie istnieją dużo większe problemy i przejmować się należy np. tym, jak zapewnić bezpieczeństwo i rozwój Państw Trzeciego Świata, czy bezpieczeństwo nas samych, Europy, w obliczu terroryzmu, a nie, że jakiś facet nosi spódnicę. Krótkowzroczność potrafi niekiedy przyprawić mnie o ostrzejszą odmianę biegunki umysłowej.
Chodzi, Drogi znajomy o to, żeby nie wmawiać przedszkolakowi, że malowanie ust szminką przez chłopca jest normą. Bo nie jest. Próbuje to przekazać w żaertobliwej formie. Jak zapewne zauważyłeś z nikogo sie personalnie nie naśmiewam, a szermowanie w komentarzu bezpieczeństwem i rozwojem trzeciego świata, terrozryzmem etc. nazwałbym nie tylko biegunką, ale nawet umysłowym wirusem Rotha. Obawiam się, że terroryście islamskiemu też ktoś w dzieciństwie mawiał, że innowierca jest be… Tewn dopiero był dalekowzroczny.