„Upadek wpływowego staruszka. Romansował z kobietami, które mogłyby być jego wnuczkami.
„Rozwiódł się w 58 sekund, a żonie oddał 700 mln funtów. Teraz wpadł w największe tarapaty w życiu”.
„Rozwiódł się w 58 sekund, a żonie oddał 700 mln funtów. Teraz wpadł w największe tarapaty w życiu”.
„Wiadomo, gdzie przebywa porwany Polak. Dojdzie do wymiany?”.
„Kulisy decyzji Watykanu. Niespotykana presja w sprawie kanonizacji Jana Pawła II”.
„Polski Kościół po JP II dusi się we własnym sosie”.
„Niemcy: Polak odrzucony przez zespół. Trener odstawiony na boczny tor”.
„Niemcy: Polak odrzucony przez zespół. Trener odstawiony na boczny tor”.
„Było blisko tragedii. Weronika Książkiewicz wjechała w tramwaj”.
To tytuły z jednego tylko – sobotniego wydania – pewnego popularnego ( niestety) portalu internetowego. Przytaczam tylko tytuły, do treści nie sięgnąłem, a to z powodu wrodzonego poczucia taktu do swojej własnej osoby.
Nie chcę poznać historii wpływowego staruszka, wcale nie uważam, że polski Kościół dusi się we własnym sosie, a jeśli chodzi o Weronikę, to lepiej orientuję się, czym jest tramwaj, niż bohaterka szynowego skandalu. Nagłówek zainteresował mnie o tyle, że jej nazwisko jest jedynym elementem, który łączy portal z literaturą.
Co do sosu, na ostatnim zebraniu gazetki była kawa, sok miętowy i pierniczki w czekoladzie. Mogę więc tylko stwierdzić, że pychowicki kościół czuje mięte, ale nie jestem pewien czy do Weroniki Książkiewicz.
Dla szerszego poglądu na media przytoczę kilka tytułów programów TV:
„Dlaczego ja?”;
„Jem i chudnę”;
„Aleja sław”;
„Porody”;
„Co naprawdę jemy”
Naprawdę jemy perfekcyjnie spreparowaną papkę telewizyjną, która pod pozorem dokumentu przemyca niezobowiązujący styl życia przyciągający widownie, a co za tym idzie szmal za reklamy.
Tutaj też do treści nie zaglądam, wystarczy, że mam znajomych, którzy za niemałe pieniądze statystują w tych „programach”.
Cóż, jak przystało na starego piernika, zżymam się na wszystko, co nie służy autentycznemu rozwojowi osobowości człowieka. Ale coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że lepiej być czerstwym piernikiem, niż oszukanym pączkiem bez nadzienia.
A z wrodzonej przekory i w ramach zwiększenia poczytności naszej gazetki proponuję kilka tytułów:
„Zmierzch proboszcza. Ks. Ryłko zamieszany w nielegalne pędzenie wody święconej. Oburzeni parafianie piszą do biskupa”.
„Kadzidło przyczyną tragedii. Odurzony ministrant wjechał rowerem w wózek dziecięcy”
„Prymicyjna sutanna diakona finansowana z nielegalnych źródeł. Kto za tym stoi?”
A zamiast biblijnego zoo, historii życia ks. Bosko i felietonów pojawią się cykle:
„Pod habitem”;
„Pod habitem”;
„Tajemnice konfesjonału”
„Serce w rozterce”
I wtedy do poczytania będzie figa z makiem, ale za to będzie pełno reklam. I o to przecież chodzi…
Wasz Intelektualnie Niedoinwestowany
Przemysław Józefczyk