Chociaż tegoroczna zima niezbyt uciążliwą była, to, jak mniemam, wszyscy z utęsknieniem czekamy na ciepłe, długie dni. Co prawda na ulicach kurzy jeszcze pozimowym piachem, jezdnie straszą łatanymi naprędce dziurami, a zawzięty mróz ścina poranne kałuże, to jednak czekające nas Święta są zapowiedzią wiosennej aury. Co prawda bywały święcenia w czapkach i ciepłych kurtkach, ale jednak większość pamiętam jako pogodne i słoneczne. Czasu niewiele, warto zrobić mały przegląd wiklinowych koszyków i ich zawartości. Trzeba oczywiście zacząć:
Ad ovo, czyli od jajka, symbolu życia… i odwiecznego sporu, komu przyznać palnę pierwszeństwa – jajku czy kurze. Chyba kurze, bo trzeba je porządnie przed świętami powycierać, z ulic piach pozamiatać i tak dalej. Obok jajeczek laska kiełbasy, już nie tak dobra i aromatyczna, jak ta kupowana „od baby” na placu – co prawda bez zgody Sanepidu, ale jednak smakowitsza niż sklepowa. Zawsze przed Świętami Wielkiej Nocy zaglądała do nas Pani z Liszek, która w zbójeckiej cenie proponowała sztandarowy wyrób z tej wsi.
Oczywiście w koszyczku nie może zabraknąć cukrowego baranka, którego w szczenięcych latach po kryjomu zlizywałem. Bo przecież była to jedna z niewielu okazji, żeby nasycić się czymś słodkim. Kto by dzisiaj spojrzał na takie cukiernicze „cudo”! Wymyślne, zapakowane w kolorowy staniol zajączki ozdabiają nasze koszyczki, ale jakoś brak im świątecznej duszy.
Chleb i sól, najprostsze symbole sytości, których nie zastąpi żadna wyszukana potrawa. Bez soli smaku nie ma najbardziej wyszukana potrawa, a za chlebem zatęsknimy wcześniej czy później, nawet pławiąc się w wykwintnych daniach. Czym sól i chleb dla ciała, tym ukrzyżowanie i zmartwychwstanie Chrystusa dla duszy. Przeżywamy je rokrocznie, zawsze mocno, zawsze z pasją..
Są podstawą i umocnieniem Wiary. Gdyby ich brakło w duchowym koszyku, wszystko straciłoby sens.
A wszystko przystraja pięknolistny bukszpan, który nadaje swą soczystą zielenią nadzwyczajnego koloru wszystkim wymienionym przeze mnie rzeczom. Jest trochę jak modlitwa, która ciągle nas odradza, która wciąż musi wracać. Bez nie nie ma żywej wiary, tak jak bez roślin nie ma życia.
Ten bukszpan to symbol wiosny – tej materialnej i tej duchowej.
A te wszystkie elementy łączy i spaja woda święcona. Zrasza pokarmy i poprzez nie przenika w nas.
Ta mała inwentaryzacja dowiodła, że każdy, nawet najdrobniejszy przejaw życia religijnego, jest czymś niezwykłym. A koszyk ze święconką jest stokroć ważniejszy od koszyka z zakupami w hipermarkecie. Nie tylko dlatego, że zanosimy go do kościoła. Również dlatego, że brak na nim daty ważności. No – może jest. Do końca świata!!!
O czym z wyjątkową powagą informuje
świątecznie usposobiony
Przemysław Józefczyk
świątecznie usposobiony
Przemysław Józefczyk
A do felietonu dołączam serdeczne życzenia Zdrowych i Spokojnych Świąt Wielkiej Nocy pełnych Bożego Błogosławieństwa i łask Ducha Świętego.
