Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Medżugorie – wodospady Kravica.

Medżugorie – wodospady Kravica.
01.08 Wtorek
 
Notes, notes i jeszcze raz notes. Po co poprawiać coś, co od początku jest dobre :). Można tylko to spaprać…
 
 
 

„Po śniadaniu pada propozycja dopołudniowego wyjazdu nad ( a właściwie pod) wodospady Kravica. Jedziemy w 2. turach. Opel poszedł do naprawy. Wstęp 3 E za osobę. Schodzimy wygodnym chodnikiem nad samą wodę. Sporo ludzi. Szukają ochłody w tym upale. Lokujemy się przy jeziorku. Trochę to uciążliwe, bo wciąż wchodzą i wychodzą.

 

Wodospadów jest kilka, Wysokie na 23 do 28 metrów. Stanowią część szlaku pomyślanego jako łączenie tego co rozdzielone. Narodowości, kultur, religii”

Dygresja dodana po powrocie

Od początku pobytu nie może mi wyjść z głowy wojna. Bośnia i Hercegowina to mieszanka serbsko ( członkowie Serbskiego Kościoła Prawosławnego)), bośniacko (w głównej mierze – muzułmanie) chorwacka ( katolicy). Część, w której leży Medżugorie, jest zamieszkana przez Chorwatów. Tutaj wojna była szczególnie okrutna. Chęć zysku przemieszana z nacjonalizmami powodowała, że żadna ze stron nie chciała dążyć do pokoju. Cierpieli na tym cywile, gnębieni przez zmilitaryzowane bandy reprezentujące wszystkie trzy nacje.

Dlatego teraz próbuje się znaleźć jakiś wspólny mianownik, coś co zapobiegnie w przyszłości tragedii na tak wielka skalę. Miejsca krajobrazowe, kulturowe, które mogą połączyć zwaśnione narody. Z funduszy unijnych tworzy się coś na wzór rzymskiego szlaku handlowego, który niegdyś łączył bałkańskie krainy.
 

 

I znowu notatki:

Do naszego miejsca docieramy przez dwie kładki przerzucone przez jezioro. Druga, krótsza, jest dość wąska, co wymusza ruch jednokierunkowy. Zresztą jestem później świadkiem, jak dziecko, które obsunęło się z mostku wciąga do wody rozkojarzoną mamusię .
Wodospady są ładne, ale do pięt nie dorastają plitvickim.
 
Siedzę na kawałeczku kamiennej półeczki i robię notatki. Trwa to dość długo, ale też sprawia mi sporą przyjemność.
Warunki nie są komfortowe, ale sama świadomość, że robię to co lubię, w dodatku bez pomocy komputera jest sporą frajdą.
Zresztą chodzi mi po głowie pomysł wydawania czegoś na własną rękę, ale czy warto popularyzować słowo drukowane w dobie tzw. contentu wirtualnego.
 

No, dość siedzenia.

Zmieniamy miejsce. Ja już na pośladkach mam wyryty wzór z kamienia. Danka wyszukała spokojniejsze miejsce. Ale nie zatrzymujemy się tam. Urządzamy spacer w kierunku Małej Kravicy, miniaturowego wodospadu, który osiągamy po około 20 minutach.
Przechodzimy pod imponującą estakadą autostrady, biegnąca około 50 metrów ponad nami. Z jednej strony budzi podziw, zaś z drugiej żal, że nieodwracalna ingerencja człowieka w pe wnym sensie szpeci naturalne piękno krajobrazu.
Wodospady są maleńkie, ale mają w sobie dużo uroku. Jest tu zdecydowanie mniej ludzi. Zapędza się jakaś łódeczka niesiona wodami rzeki Studenciny łączącej obydwa zespoły wodospadów.

Jesteśmy umówieni na 14,

żeby ewentualnie zmienić godzinę powrotu. Tak czy siak decyzja zapada bez naszego udziału. 15 przy parkingu. Alternatywa to zabawny pomysł Pawła – 16.30 na stołówce. 
Bardzo mnie zaskoczyła ta postawa, czemu dałem wyraz mówiąc, ze propozycja jest mało śmieszna.
Jakby nie patrząc jesteśmy z Zosią nieco starsi i trochę atencji i szacunku nam się należy. 
Nie mam ochoty przełykać tej gorzkiej pigułki i rozważam opcje bojkotu kolejnych wyjazdów.
Jestem punkt 15 na parkingu. Siedzę w busie i milczę. Rezygnuje z miejsca obok kierowcy. Znudziło mi się bycie pilotem. Tym bardziej, ze Adam nie jest rozmowny a Jego przekonania dość mocno różnią się od moich!
Otwarcie festiwalu bojkotuje po pierwszych kilkunastu minutach. Jest mi gorąco a dodatkowo czuję jakiś dziwny niepokój. Prawdopodobnie związany ze sporym tłumem gęstniejącym wokół polowego ołtarza”
 
 

Wracam do pensjonatu.

Tym samym omija mnie oficjalne otwarcie Festiwalu Młodych. Nie czuję sie przez to ani na chwilę starszy, wręcz przeciwnie powrót do domu wyzwala we mnie dodatkową energię twórczą.  Zawzięcie piszę, a przez moją głowę przebiegają gorące jak miejscowy upał myśli, że gdyby 6 miejscowym dzieciakom nie objawiła się Matka Boska, to zapewne do bardziej stosowną nazwą dla miejsca naszego obecnego pobytu byłoby Międzydziurze…
 
Dość sarkania jednak.
Tym, którzy nie dość mocni w kwestii objawień przypomnę tylko za portalem www.centrummedjugorie.pl, że:
 
 

24 czerwca 1981 roku około godz. 18 sześcioro młodych ludzi: Ivanka Ivanković, Mirjana Dragićević, Vicka Ivanković, Ivan Dragićević, Ivan Ivanković i Milka Pavlović, zobaczyło na wzgórzu Crnica, kilkaset metrów ponad miejscem zwanym Podbrdo młodą niewiastę z dzieckiem na ręku, która ręką dawała im znak, aby się do Niej zbliżyli. Zaskoczeni i przestraszeni nie podeszli do Niej. Kolejne objawienia wydarzyły się już w nieco innym składzie.

Dzięki objawieniom Matki Bożej,

Medżugorie ze zwykłej wiejskiej parafii przemieniło się w miejsce, gdzie gromadzą się tłumy pielgrzymów z całego świata ( w pierwszych dwudziestu latach ponad 20 milionów ) i przez to w jedno z największych światowych centrów modlitwy porównywalnych z Lourdes i Fatimą. Niezliczone świadectwa pielgrzymów mówią o tym, że właśnie w tym miejscu odnaleźli wiarę i pokój.

Co by nie mówić, jak by nie patrzeć krytycznie na całą sytuację objawień, to stały się one motorem przemian bardzo wielu, nie tylko młodych ludzi. I tu już należy upatrywać pozytywnej ich strony. Bardzo dobitnie widać to w świadectwach, o których napiszę kolejnym razem. Pamiętajmy również, że to były czasy komunizmu, który bezwzględnie tępił wszelkie przejawy religii. Także i tutaj ówczesny proboszcz parafii św. Jakuba ojciec Jozo Zovko, franciszkanin został skazany na ponad trzy lata więzienia…
Wybaczcie, że akapitów było więcej niż zamierzałem, ale przyznacie, że materia ciekawa i po łebkach potraktować jej nie wolno. 

Oczywiście ciąg dalszy nastąpi.
Mam nadzieję, ze z Waszym udziałem!!!

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę