Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Elektryczna niedziela

Cześć. Post będzie krótki, ale elektryzujący. 
RANO:
 Wczoraj Patryk ( mój starszy syn) kupił w Ikei lampę. Ładna, plajstikowa – z białym kloszem na białym, długim kabelku. Wydał sporo, bo 16 zł. Wszystko szło wczoraj dobrze, dopóki nie doszło do sporu kto wepchnie do dziurki drucik.   Spór prawie jak ten na linii Jarosław – Andrew. Wszyscy wiedzą o kogo chodzi? Nie, no wicie, rozumicie, to chłopaki z tej partii, co zastała polskę a zostawi Polskę. 
Podobno nawet nazewnictwo ma się zmienić. W górach. Zamiast Pilsko będzie Pisko. Taka góra z wyciągami w Beskidach. Góry też nazwę zmienią. BEZKITY.  Że tak się wszystko elegancko uda zreformować, że już nigdy, nikt nam nie wstawi kitu. Żadna Unia, ani lalunia ( ta niemiecka znaczy się). I nie będzie nam Francuz macronu na uszy nawijał. 
A w ogóle gazyfikacja i elektryfikacja.

Jaśnie oświecone selfie

No i właśnie tu powstał szkopuł, bo lampa po zamontowaniu nie chciała świecić. Bezpieczniki wkręcone, podsłuch założony, a szwedzka lampa z szewskim uporem odmawia pracy. Daliśmy jej spokój i dopiero dzisiaj poszła do poprawki. Udało się, chociaż kabelek uparcie wypadał z kostki. Musiałem przynieść drabinę, bo wyciąganie rąk z krzesełka nic nie dało. Jak znalazł przypomiał mi się kawał o wkręcaniu przez milicjantów żarówki. Jeden stoi na stole i trzyma, a reszta kręci stołem. 
Uwieczniłem sukces i mmsa synowi wysłałem, żeby mógł spokojnie pracować.
WIECZOREM:
Wiozę go ci ja z pracy, a tu najpierw na czerwono – bach – sygnalizacja braku ładowania akumulatora, potem bach – nie ma wspomagania kierownicy, czyli powrót do przeszłości przedpisowskiej, wreszcie  Boże Narodzenie, czyli teoretycznie krok w przód, bo na tablicy rozdzielczej zaświeciła się większość kontrolek, potem zgasło radio. Ostatnie 200 metrów przejechaliśmy bez świateł i resztką sił zakotwiczyliśmy na chodniku!

Reaktor jądrowy domowej roboty

 Absurdalna sytuacja. Jesteśmy 2oo metrów od domu, akumulator pusty, szyba od strony pasażera opuszczona, mamy pod górkę, żeby się dopchać na podwórko. Normalnie u Anioła jak w serialu Alternatora 14.
O! Sorry. Alternatywy 14. Alternator to się nam zepsuł. Psuł się i psuł od jakiegoś czasu, ale ostatecznie odmówił współpracy jakieś 50 minut przed zakończeniem 89 miesięcznicy. A w czasie obchodów tejże Jarosław mówił z emfazą, że nie ma powrotu do zepsutego społeczeństwa. To już nie mógł dodać, że do zepsutych alternatorów też nie ma powrotu.
JAK MOŻNA IV RZECZPOSPOLITĄ  BUDOWAĆ Z NIESPRAWNYM ALTERNATOREM. 
Ale jak mawiają, a może raczej mawiali starożytni chrześcijanie finis opus coronat, czyli koniec wieńczy dzieło. Jeszcze przed północą wykonałem śmiałe telefony do sąsiadów, od jednego pożyczyliśmy prostownik, a drugi podjechał i podholował nas pod bramę. 
Teraz bateria pod napięciem. Ja też.

Lampiszon

Aż się boję co będzie 10 pażdziernika. 
Okragła 90. miesięcznica.
Cały prąd z dzielnicy poznika.
I będzie ciemna okolica.

I nie będzie żadnego postu. Nawet elektryzującego.
Miłego tygodnia.
Jutro montuje agregat prądotwórczy!

PS. A poza tym ja szykuję się już na roraty.

 

 

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę