Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Łyk historii i filiżanka kawy

Czwartek 3.08
Napisałem w notesie:
„Dzień bez historii. Oprócz drobnych nieporozumień związanych z miejscem spotkania, wyjazdem do Kravicy i wspólnym wyjściem na kawę nic specjalnego się nie działo. Pobyt dla zwykłego człowieka zaczyna być nudny”.
To dlaczego nie zerknąć na kilka kart z historii tego regionu. Nie od parady uważa się, że podróże kształcą. W moim przypadku, oprócz czysto turystycznych walorów, zawsze dochodza jakieś nowe okruchy wiedzy.

W przypadku Indii to byli Sikhowie – ich kultura i religia, to byli Hindusi z ich nie znikajacym z twarzy uśmiechem. To były też kulisy odzyskania przez Indie niepodległości w 1945 roku, której efektem była migracja muzułmanów do Pakistanu, a hinduistów i Sikhów na południe do Indii. Podczas tych przymusowych wędrówek masowo dokonywano wzajemnych rzezi. Pytanie – dlaczego tak się stało?
A na Bałkanach na początku lat 90 też nie było różowo. 
Co tak naprawdę wiemy o Chorwacji, do której tak chętnie jeżdzimy? Co możemy powiedzieć o bośniackich muzułmanach zamieszkujących miedzy inymi lewobrzeżną część położonego nad Neretwą Mostaru? Czy wiemy dlaczego wybuchła wojna i gdzie było jądro konfliktu, który całkiem niedawno jeszcze powielił okrucieństwa i bezsens II wojny światowej? I skąd się wzięła Jugosławia, która z perspektywy Polski wydawała się byc rajem na ziemi?
Widok starej części Trogiru z wyspy Ciovo
Temat to niewątpliwie trudny, ale warto mu poświęcić chwilę uwagi, tym bardziej, że
czwartek lużniejszy i w Medżugoriu nic ważnego się nie dzieje.
Spróbuje spróbować 🙂
Ale cofam sie tylko do początków XX wieku, na więcej nie ma czasu. 
Rozpad Austro-Węgier i zwycięstwo państw ententy spowodowało, że podobnie jak w Polsce, w tej części Bałkanów zaświtała nadzieja na niepodlegość. O tyle trudniejszą, że zamieszkuje tutaj kilka narodowości wyznających różnorodne religie. Niełatwo z takiego tygla, pełnego wrzących uprzedzeń, odlać jednorodną, mocną państwowość. 
Nawet dla palmy jest dość sucho
Pierwszym krokiem w tym kierunku było utworzenie  1 grudnia 1918 roku Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców – monarchii konstytucyjnej, na czele której stanął Aleksander Karadziordziewicz, dotychczasowy regent Serbii. Obejmowało ono swoim zasięgiem, poza wymienionymi już narodowościami, także Dalmację, Bośnię i Hercegowinę, Wojwodinę, Czarnogórę i część Macedonii. Po 3 latach SHS, bo takim skrótem określano powstały twór państwowy, zyskało konstytucje. Po zamachu stanu w 1929 roku zmieniono dotychczasową nazwę na Królestwo Jugosławii, w którym coraz bardziej ograniczano rolę parlamentu na rzecz króla, co zostało zadekretowane w 1931 roku w kolejnej konstytucji. Pisze o tym, bo trochę analogicznie działo się w Polsce – też następowało ograniczenie parlamentaryzmu, tyle, że w Polsce większe prerogatywy otrzymywał Prezydent.
Malownicza zabudowa nadmorskiego Gradaca w Chorwacji
 
Oczywiście okres międzywojenny nie był wolny od wewnętrznych tarć politycznych, także na tle narodowym. W 1921 roku zdelegalizowano ruch rewolucyjny, stawiając tym samym tamę działalności komunistów.
Jeszcze słówko o nietrudnej do rozszyfrowania nazwie Jugosławia: jug to południe, a slavia pochodzi od Słowian, czyli kraj południowych słowian.
Wojna obronna w 1941 roku trwała zaledwie 9 dni. Kraj został rozparcelowany pomiędzy państwa osi – Niemcy, Włochy, Węgry i Bułgarię.
Chorwaci mieli swoje państwo z premierem Pavelicem, pozostające pod protektoratem Niemiec i Włoch, w Czarnogórze i Serbii powołano marionetkowe rządy komisaryczne.
Jedyną siłą polityczną, która liczyła się w okupowanej Jugosławii, byli komuniści pod wodzą Josipa Broz Tito. To oni zapoczątkowali partyzancką walkę z okupantem na tyle skuteczną, że w 1944 roku wyzwolili Belgrad i Jugosławię – oczywiście wspierani przez wojska radzieckie. 
Wiemy, że po wojnie Jugosławia jako jedyny kraj bloku wschodniego wyłamała się z sowieckiej dominacji, grając kartą niezależności z krajami zachodnimi. Jednak jeszcze za rządów Tito, który zmarł w maju 1980 roku, dochodziły do głosu tendencje nacjonalistyczne, skutecznie tłumione przez autokratycznego przywódcę. Warto też przypomieć, że czynnikiem zaogniającym sytuację było istnienie trzech dużych religii – katolicyzmu, prawosławia i islamu.
Spośród członków federacji jugosławiańskiej zawsze najsilniejszą pozycję miała Serbia, która chciała sobie podporządkować pozostałe nacje.
Za oficjalny koniec federacyjnej Jugosławii można uznać datę 25 czerwca, kiedy to Słowenia i Chorwacja proklamowały niepodległość.
No i zaczęło się. Wojna, którą oglądaliśmy w TV, o której czytaliśmy w gazetach. 
Widok z Kriżevaca na płd.
Ale o wojnie będzie kiedy indziej, bo właśnie w kościele św. Jakuba zaczyna się świadectwo Irlandki, która najpierw straciła męża, a potem syna. Obydwaj zginęli w wyniku samobójstwa. Syn, kóry poszedł w ślady rodzica po kilkunastu latach, napisał w liście pożegnalnym, że jego czyn podyktowany był chęcia dołączenia do ojca i opowiedzenia mu co działo się w rodzinie po jego śmierci. 
Po tych strasznych przeżyciach Susan powołała fundację Dom Toma, która pomaga ludziom, dotkniętych utratą kogoś bliskiego w wyniku samobójstwa. Przyjechało ich do Medżugoria 117 osób. Byli widoczni, ponieważ mieli charakterystyczne pomarańczowe podkoszulki z napisem Tom’s Home. 
 
Następne wystąpienie to świadectwo kardynała z Albanii, którego komuniści więzili przez 27 lat. Ernest Simoni został aresztowany w 1963 roku, został skazany na karę śmierci, zamienioną na 25 lat więzienia, z którego wyszedł w roku 1981. Po zwolnieniu  potajemnie sprawował posługę kapłańską. Wspaniały życiorys człowieka, który pświęcił swoje życie Bogu. Papież Franciszek mianował go kardynałem w zeszłym roku.
I znowu Anioł Pański. I sjesta.
W hurtowni kupujemy pyszne figi i winogrona. Jest tego sporo, a wydajemy tylko 4 euro. Figi są słodkie i dość szybko więdną, bo to przecież nie owoc, tylko kwiat. No proszę, jak człowiekowi gorąco, to nawet kwiatki wsuwa niczym krowa…
Kolejny wydatek to 4 euro za 2 kawy w kawiarence o różowym wystroju przypominającym scenografię z filmów Wessa Andersona. Wpadłem tam jeszcze któregoś wieczoru na naleśniki z dżemem…
Przy kawie Danusia opowiada historię proboszcza parafii pychowickiej, ks. Marchaja, którego niechętni Kościołowi pychowianie oskarżyli o pedofilie w latach 60. Nawet pamięta jak sama mu siedziała na kolanach, ale jakoś nie kojarzy niecnych praktyk. No cóż, jeśli zarzut padnie na podatny grunt. W każdym, razie ksiądz został z parafii usuniety. Opowiadała też, jak przez dwa lata namawiała obecnego proboszcza do odprawienia nabożeństwa pokutnego za grzechy pijaństwa i obmowy, w których celowali tutejsi parafianie. Wygląda na to, że z alkoholem lepiej lub gorzej sobie poradzili, natomiast ta druga część… No, zostawiam bez komentarza. OPowiadała jeszcze jedną historię, o tym, w jaki sposób Staś przywitał ks. po kolędzie, ale niestety na puentę tej opowieści zostało nałożone przez autorke embargo. Obiecuję, że będe walczył o zdjęcie zapisu cenzury 🙂
Stasiu przy barze jadalni, w której stołowaliśmy się
Nie wiem w jaki sposób, ale wyszło na jaw, ze byłem w Indiach, ale moją opowieść przerwał telefon od Babci Danusi. Potem do tematu nie powróciliśmy. 
Po obiedzie kelner przypadkowo sprzątnął Dance pełny kubeczek z lodami, a na moją interwencję zareagował wsypaniem do miseczki kostek lodu. Nieporozumienie wyjaśniło się, gdy pracownicy zrozumieli, że chodzi o „sladoleda” :).
Po obiedzie krótka rozmowa o zaangażowaniu Kościoła w politykę i króciutki wywód ks. Adama na ten temat. 
Jeszcze rozmowa z Ewą i Tomkiem ( chyba o nich wspominałem na samym początku). Mieszkają w Parafii Jana Kantego na Widoku, a oboje przenieśli się do Krakowa ze Skawy. 
Od lewej: Sabina, ks.Paweł, Rita, Tomek i Dominika
Spotkanie integracyjnej przy gitarza
Teraz większość jest na procesji, a jutro rano o 5 wybieramy się na Kriżevac na wschód słońca. Bedzie w robicie statyw i aparat. Tylko rolki czekają jeszcze w holu na swoją kolej. ale przy takim upale? Chyba na głowe trzeba upaść, i to bez kasku, żeby wybrać się do miasta.
 
 
Krzyż na szczycie Kriżevaca
 
 
 

 

2 komentarze do “Łyk historii i filiżanka kawy

  1. Ciekawie, z pięknymi zdjęciami i fajnie się czyta! Będąc w Chorwacji mogłam dostrzec wojnę na każdym \”zboczonym\” kroku z popularnych przez turystów miejsc. Wędrując po chorwackiej wyspie, zapuszczając się w miejsca obwieszone znakiem zakazu wstępu znalazłam opuszczony budynek szkoły, zniszczony z zewnątrz i wewnątrz przez strzały z broni ręcznej. Nie było w tym budynku dosłownie cm2 powierzchni nie przedziurawionej przez broń. Przewrócone ławki, krzesła, nawet kafelki w basenie podziurawione tysiącami kul. Nie chcę nawet myśleć ile osób zginęło w tym miejscu. Taka wielka tragedia, skrzętnie zakrywana, tuszowana, trochę też przemilczana, a przecież miała miejsce w \”naszych\” czasach…

  2. Dziękuję za pochwałę.Co do wojny. Mam wrażenie, że te pozostałości zostawione są celowo, żeby unaoczniać jej skutki. Podobna sytuacja jest w Mostarze, o którym wkrótce będę chciał napisaJa wracając znad Adriatyku w 2012 roku nocowałem w pensjonacie u małżeństwa, którym wojna zabrała dom. Musieli odbudowywać od nowa.

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę