Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Setka na rolkach. To nie takie trudne.

I wcale nie chodzi o setkę wódki dla kurażu. Tym razem tytuł dotyczy przejechania 100 km na rolkach…
Ale do rzeczy:
Fleming Skate jest położone około 80 km na płd-zach od Berlina. Mieszkaliśmy obok Juterboga, kilkanaście kilometrów dalej był Jutenwald. A poza tym lasy, pola, wioski i… farmy wiatraków.
Schemat tras. My objechaliśmy czerwoną i kawałkiem żółtej.
Mieszkałem w drewnianym domku z Piotrem. Ja na dole, on na stryszku. Jak Paweł i Gaweł :).
W dzień w domku było gorąco, a pierwszego wieczora i nocy dość zimno. Musieliśmy włączyć grzejnik.
Domek przyzwoicie wyposażony, w niewielkiej kuchence komplet garnków, toster, garnek elektryczny, lodówka i kuchenka mikrofalowa. W łazience zarąbista kabina prysznicowa z hydromasażami, ale bez radia i TV Sat!
Właściwie domek był potrzebny wyłacznie do noclegu. Większość czasu spędzaliśmy na zewnątrz.
W pierwszy dzień uzupełnilismy w Netto zakupy i gdzieś około 9.30 wyruszyliśmy na podbój RK1, czyli najdłuższej trasy, liczącej 92,2 km.
Na początku mieliśmy kłopoty z nawigacją. Wynikało to z faktu dość słabego oznakowania tras. Ale szczęśliwie Rundkurs 1 został odnaleziony i potem praktycznie jechaliśmy bez pomyłek.
Mankamentem tego rejonu, oprócz kiepskiego oznakowania ( między innymi wytarte napisy na asfalcie), jest brak infrastruktury. Czyli tak na dobrą sprawę przez 2 dni udało nam się zobaczyć 2 knajpy. W Wahlsdorfie i sąsiednim Petkusie.
My jedliśmy, a nasz sprzęt odpoczywał :). Wahlsdorf.
Ta pierwsza to właściwie była sklepo-knajpa z dwoma daniami. Po około 45 km makaron, ( czyli nudeln), z gulaszem, były dla nas prawdziwym zbawieniem. Plus oranżada zmieszana z wodą mineralną.
Druga część trasy poszła nam jak z płatka. Po pierwszych kilku podjazdach, potem, na przestrzeni 5 km mieliśmy cały czas w dół. Zasuwaliśmy ponad 30 km/h.
Za Janickendorfem był skrót poprzez RK2. Jakieś 8 km bliżej do domu. Zaproponowałem jednak jazdę  po trasie czerwonej, tak, aby po pierwsze przejechać całość RK, a po drugie zamknąć setkę!
I udało się. Krótki postój, uzupełniamy resztkami wody akumulatory
i  ruszamy przez Neuhof, Kloster-Zinna do naszego matecznika.
Chwila postoju w Petkusie
Warto zauważyć, że słabsze chwile przeżywaliśmy z Piotrem na zmianę. Raz jeden, raz drugi odjeżdżał nieco towarzyszowi, ale w sumie dobiliśmy do celu w parze…
Uznałem dzień za bardzo udany. Poza walorami krajoznawczymi trasy i wartościami towarzyskimi, rozkoszowałem się  sportowym osiągnięciem, jakim niewątpliwie jest dla starszego Pana przejechanie na rolkach 100 km. Tym bardziej, że trasa nie była płaska, przewyższenia w sumie wyniosły około 410 metrów.
Po 80 km przejeżdzie z Nowego Targu do Trsteny i z powrotem, o charakterze mocno górskim, po życiówce na maratonie w Berlinie, to moje trzecie rolkarskie osiągniecie w 2018 r.! Można powiedzieć, że zamykam 50 lata mojego życia mocnym akcentem.
Podobnie jak je zaczynałem, gdy w 2010 roku na maratonie kolarskim Velo Carpathica wskoczyłem w kategorii M-50 na 3 stopień podium.
 
ŻYCIE KRĘCI MNIE NA MAKSA!
Kolejny dzień to też setka, ale już na raty! Za to w szybszym tempie.

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę