Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Zmiana wczasów

Zmiana wczasów

Moje plany wakacyjne z konieczności uległy deformacji. Deformacja kojarzy się z reformacją, a reformacja z reformami. Niekoniecznie akurat parlamentarnymi, które wymusił wirus. Raczej z ciepłą bieliną, która przyda się z okazji powrotu fali zimna. Najlepiej by był, gdyby obie reformy sprowadzić do wspólnego mianownika, bo mam wrażenie, że zmarznięte tyłki naszych posłów bardzo niekorzystnie wpływają na ich mózgi. Szczegółów nie podaję, z obawy przed zarażeniem idiotowirusem wszelkie wiadomości poddałem daleko idącej aborcji. To już nawet nie chodzi o to, że media z obu stron wykorzystują dramatyczną sytuację do walki politycznej – jestem w stanie to zrozumieć, demokracja musi być czymś w rodzaju poziomicy – korygować niebezpieczne przechyły. Bardziej istotne jest zachowanie społeczeństwa, oczywiście w znakomitej większości na najwyższym poziomie. Tu zresztą też zachowana jest równowaga, ponieważ ci, którzy maski w czynie społecznym szyją równoważą tych, którzy je ze szpitali wynoszą. To nie mój wymysł, mam niestety informacje z pewnego źródła. Smutne to, że w obliczu konieczności skonsolidowania i solidarności znajdują się jednostki bezczelnie uprawiające prywatę. Chyba nie zdają sobie sprawy, że kiedyś im może zabraknąć ochrony, co w konsekwencji może doprowadzić do zarażenia.

Wracam do wczasów. Żona na początku roku zobowiązała mnie do sprokurowania planu wyjazdu do północnych Włoch. Głównym celem miały być Turyn i Mediolan, ale i o dolinę Aosty planowaliśmy zahaczyć. Kiedy okazało się, że Lombardia jest rejonem najbardziej poszkodowanym, nastąpiła korekta w kierunku Morza Bałtyckiego. Poczyniłem wstępne kroki( obawiając się późniejszych korków) rezerwacyjne. No i znowu się zastanawiam czy zasadnie. Kto wie, co będzie się działo w czerwcu? Rozważam więc wariant wczasów pod jabłonią ( gruszą nie dysponuje, a i jabłonka dramatycznie chyli się ku upadkowi). Odległość od sąsiadów przepisowa, w pobliżu, czyli za domem – tereny rekreacyjne, czytaj: trawnik. Zamiast płacić bilet lotniczy i hotel, zainwestuję w kosiarkę i nasiona trawy imitującej alpejskie hale. Oby tylko nie nastąpiła zmiana wczasów na sanatorium, co też biorę pod uwagę. Dodam tylko, że moje ustępstwa są naprawdę niewielki. Co z tymi, którzy rokrocznie zapuszczali się do egzotycznych zakątków ziemi, rywalizując ze znajomymi w wyszukiwaniu co bardziej niezwykłych miejsc. Teraz okazuje się, że obawa przed wirusem może skutecznie hamować te zapędy. A hamulec zamieni się w hamak rozwieszony miedzy jałowcem a tują. I nagle okaże się, że największą tęsknotą jest możliwość spotkania z rodziną.

Nastąpiła też zmiana czasu. Najdobitniej stwierdziłem to dzisiaj rano, gdy za oknem zobaczyłem takie ilości śniegu, jakich przez kalendarzową zimę nie miałem okazji podziwiać. Kurcze, czyżby jakiś nowy algorytm? Przestawienie zegarków powoduje opady? Z tym przestawianiem to też przesada, 95 % czasomierzy reguluje się samoistnie. Tylko mój poczciwy, wiszący zegar wymagał przesunięcia dużej tarczy o pełen obrót, jakby nie wierzył, że czasy zmieniły się tak dramatycznie! Pytanie – czy na lepsze?

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę