Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

23.04.2020

Dzień drugi naszej kwarantanny. Po wpisaniu w guglach tego słowa, nie wyskoczyło mi, jak się spodziewałem, jego pochodzenie.Znalazłem szereg wiadomości bieżących, których przytaczać nie mam zamiaru. Podejrzewam, że koronawirusologia to obecnie dziedzina, na której Polacy znają się lepiej, niż do tej pory znali się na polityce. Poprawiłem się i w wyszukiwarce wpisałem „kwarantanna – etymologia”. Właściwie to powinienem tę kwerendę poprzedzić sprawdzeniem znaczenia „etymologii”, ale podejrzewam, że w tym trybie kolejny post ukazałby się w okolicach długiego weekendu.

Otóż słowo to pochodzi z łacińskiego quarantena i oznacza 40 dni. Dotyczy czasowego odosobnienia ludzi, zwierząt i towarów w celu zapobieżenia rozprzestrzenianiu się epidemii. Czyli w języku przyjęło się znaczenie przenośne, bo w skierowanym do nas mailu sanepid wspomina jedynie o dwóch tygodniach. A kto jak kto, ale sanepid powinien znać łacinę. Nie chcę precyzować, że kuchenną, jednak każdy wie, że ta instytucja szczególnie upodobała sobie przybytki gastronomiczne. Inna sprawa, że kojarzenie postu z gastronomią jest zupełnie nie na miejscu.

Zostań w domu!

Wróćmy do maila! W załączniku była odpowiednia decyzja, dotycząca całej naszej trójki, uprawomocniona szeregiem paragrafów, pozycji, ustaw i punktów. Zrobiło mi się głupio, że nasze skromne osoby angażują aż tak dużą ilość rozporządzeń oraz kodeksów. Zastanawiałem się, czy w takim razie, w dowód wdzięczności, jednak nie poddać się dobrowolnie pełnej znaczeniowo, czyli 40 dniowej kwarantannie. Zaprawiony przedświątecznym poszczeniem, przyjąłbym z pokorą zdublowanie tego poświęcenia. Jednak wobec niejednoznacznej postawy współtowarzyszy niedoli, a nawet rzekłbym, podskórnemu buntowi, zamiar mój porzuciłem. Pomyślałem zatem, czy aby nie skierować do inspektoratów i ministerstw serdecznego Bóg zapłać, w formie listu dziękczynnego. Podkreśliłbym w nim ogromny wkład resortu w ratowanie zdrowia mojej Rodziny. Tylko, że idąc na pocztę złamałbym zakaz opuszczania domu. Tym samym okazał się być niewdzięcznym i krnąbrnym obywatelem, który dla miałkiego egoizmu ignoruje urzędowe decyzje.

Dałem spokój. Tym bardziej, że w dalszej części wyraźnie nakazano mi do 5 maja pozostawanie tam, gdzie zostałem przyłapany na gorącym uczynku igrania z wirusem.
Kolejna część, zatytułowana „Uzasadnienie”, stwierdzała bezdusznie, że dana sytuacja uzasadnienia nie wymaga.
Pouczono mnie także, że mogę wnieść odwołanie w ciągu 14 dni do instancji wyższej. Tak poinformowany zrozumiałem, że odwołanie się wcześniej jest niezgodne z nakazem, a po 14 dniach nie będzie się już od czego odwoływać.

Po czym tłustym drukiem dowiedziałem się, ile kosztuje niesubordynacja wobec państwa polskiego, które otoczyło nas troskliwą opieką. Na samą myśl o referowaniu tak przerażającej kwoty, postanowiłem przedstawić ten akapit Czytelnikom in extenso, aby sami wyciągnęli wnioski z konsekwencji, które grożą naszej trójce.

Strach ma wielkie oczy

Analiza i próby zrozumienia tego straszliwego pisma zajęły nam pierwszą połowę dnia. Patryk, jako najbardziej zdyscyplinowany i zorientowany w temacie ściągnął nawet odpowiednią aplikację. Aplikacja uparcie powtarzała mu, że w systemie nie ma jeszcze jego danych. Obawialiśmy się prowokacji ze strony służb, które oskarżą nas o niewypełnianie nakazu. Jednak jako prawdziwi patrioci rozumieliśmy, że ewentualnie ściągnięta z nas kwota 90 000 PLN przyczynić się może się do uratowania istnień wielu innych obywateli.

Resztę czasu wypełniło nam więc bojaźliwe oczekiwanie na pojawienie się organów ścigania, uprawnionych do kontroli naszego posłuszeństwa. Bez skutku. Być może służby zajęte były kaperowaniem zdrowej jeszcze części narodu, perswazją i groźbą dążąc do skompletowania komisji wyborczych.

W takim nastroju kładliśmy się spać, niepewni losów naszych, wirusa i wyborów prezydenckich.

Dalej nie wiemy, co dalej.

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę