Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Sezon ogórkowy?

Zwykle ta pora roku to dla publikatorów sezon ogórkowy. A tymczasem tyle się ostatnio działo w polityce, że ledwo łapię oddech. Napiszę śmiało, że wydarzenia miały charakter komiczno-matrymonialny. Mam dość spory zasób słów, ale nie udało mi się znaleźć adekwatnego do postwyborczych ekscesów.

Okazuje się, że określenie żenada ma zdecydowanie zbyt łagodne konotacje. Ewentualny zamiennik ociera się już o łacinę kuchenną. Pozostaje faktem, że na początku drugiej kadencji miłościwie panujący Andrzej Wielki dał się koszmarnie wystrychnąć na dudka. Możemy przymknąć oko na jego naiwność, boć nie pierwszy to raz wykazał się całkowitym brakiem wyczucia sytuacji. Bardzo źle wygląda skuteczność tzw. „służb”, które dopuściły do rozmowy. Na moją skromną wiedzę dyplomatyczną, wszelkie kontakty na najwyższym szczeblu powinny być uzgadniane na płaszczyźnie co najmniej ambasadora lub sekretarza stanu. Ale może są jakieś tajne, fejsbukowe procedury?

Allo, allo – David speaking

Nie wyobrażam sobie bowiem, że na przykład taki Trump łapie za słuchawkę i dzwoni do Macrona: „Ty, Maniek, może byś kopsnął się do mnie na partyjkę golfa w Camp David?”. A prezydent rzuca krótką odpowiedź: „No coś Ty, przecież dzisiaj rocznica zburzenia Bastylii. Jestem umówiony z dzieciakami na puszczanie fajerwerków na Polach Elizejskich”. Po czym wymieniają grzecznościowe uwagi na temat funkcjonowania metra w obu stolicach.

Trzeba przyznać Rosjanom, że wykazali się przebiegłością Wolanda z „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa. Zadzwonili w momencie, gdy Duda upojony zwycięstwem w kolejnych wyborach, stracił zupełnie czujność. Chęć pochwalenia się przed narodem rozmową z sekretarzem generalnym ONZ przeważyła nad zachowaniem wspomnianych wyżej procedur. Tym bardziej, że angielszczyzna prankstera zalatywała wschodnim akcentem jak dialogi Tońcia i Szczepcia. No, ale PAD zasłuchany w szum wierzb ojczystych nie poznał się na mistyfikacji…

I będę Cię kochał aż do kolejnego unieważnienia…

Żeby przykryć tą niesławną wpadkę, pisowscy spece od marketingu politycznego wypuścili bombę o unieważnieniu małżeństw Jacka Kurskiego i jego wybranki. Tutaj skandal miał charakter raczej obyczajowy, stawiając pod znakiem zapytania i tak niewielką już wiarygodność szefa TVPiS. Na prawie kanonicznym się nie znam, dziwi mnie jedynie fakt, że równocześnie procedurze tej z pozytywnym skutkiem zostali poddani oboje państwo (nie)młodzi.

Żeby Polakom z PiSu nie było przykro, w tym poście piętnuję prezydenta Francji za zbliżony procederrrr.

Tak czy siak, mamy nadzieję, że o całej sprawie poinformuje w najbliższym wydaniu magazyn „Alarm”, który tak pieczołowicie śledzi wszelkie potknięcia polityków opozycji. Cóż to za kąsek dla dziennikarza śledczego!

A „Kręci mnie życie” składa Jackowi i Joannie życzenia wielu szczęśliwych chwil, ale koniecznie poza Krakowem. Już i tak narobili dziadostwa planując swoją uroczystość w Łagiewnikach!

Remanenty wakacyjne

Ruszyło Radio Nowy Świat. 12 lipca to ważna data w kalendarzu polskich mediów. Okazało się, że można stworzyć niezależną rozgłośnię w oparciu o datki słuchaczy. Polecam od serca. Nawet niekoniecznie Wojciecha. Sezon ogórkowy im niestraszny. Świetny magazyn popołudniowy Michała Porzyckiego. „Piosennik” Poniedzielskiego to oczywiście jakość sama w sobie. Był też w ostatnią niedzielę Nogaś ze Szczygłem, są rano znani ze „Szkiełka kontaktowego” Katarzyna Kasia i Grzegorz Markowski. Wrócił, specjalnie dla Agi Partridge Marcin Kydryński ze swoją uroczą „Sjestą”.

Jeszcze dwa wakacyjne odkrycia ze starego swiata. Muzyczne i literackie. Ciekawe, że obydwoje twórcy to pokolenie lat 60.

Stacey Kent ma brzmienie głosu tak aksamitne, że można by nim mościć opakowania najzacniejszej biżuterii. Pięknie śpiewa standardy jazzowe. A mnie, jako frankofila zdumiała cudowna interpretacja piosenek francuskich. Tajemnica jest dość prosta. Dziadek piosenkarki był Francuzem pochodzenia rosyjskiego. Czy można sobie wyobrazić lepszy rodowód dla artystki? Jeśli macie coś w rodzaju Spotify, koniecznie przekonajcie się na własnej skórze o walorach jej wokalistyki.

Jak to często bywa z pisarzami, Carlosa Ruiza Zafona odkryłem dokładnie w dniu Jego śmierci. „Cień wiatru” to pełna poczucia humoru, ale i grozy powieść z polskim akcentem. Autor wspomina w nim „Jądro ciemności” ( dobrze zapamiętałem?) Józefa Conrada Korzeniowskego. Zafon jest erudytą również w innych książkach. To, moim zdaniem, oprócz udanego straszenia charakterystycznego dla gotyckiej powieści, wielka zaleta jego utworów.

Jak więc widzicie, sezon ogórkowy może być pełen wrażeń, a ogórki zamiast małosolne – dużopieprzne!!!

2 komentarze do “Sezon ogórkowy?

  1. Oj, dawno nie było tak interesująco. Bardzo Ci się udał ten post. Dziękuję. ?

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę