Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Kultura kulturysty

Z dużym zadowoleniem przeczytałem, że Ministerstwo Kultury łączy się z dziedzictwem narodowym i sportem. Jako człowiek kulturalny a zarazem wysportowany, od momentu fuzji będę się czuł jak narodowe dziedzictwo. Prawdziwy skarb i duma polskiego narodu. Tuszę, że człowieka obytego ze światem artystycznym nazwiemy od teraz kulturystą.

Do opery w trampkach?

Zauważam także inne korzyści. Do tej pory idąc do teatru musiałem ubierać się w miarę przyzwoicie. No, może nie tak jak dawniej w garnitur, krawat i nienagannie wyprasowaną białą koszule, ale na pewno w długie spodnie i przyzwoita koszulę z Wólczanki.

Teraz moge wpaść do krakowskiej filharmonii nawet na rolkach. I nikt nie ma prawa mnie nie wpuścić. To samo ministerstwo? To samo! Z zadowoleniem zasiądę koło spoconych dziesięcioboistów, umęczonych triathlonistów i zdesperowanych piłkarzy z PKO Ekstra Ligi. A może i trafi się Iga świątek, która zręcznie zasmeczuje, gdy usłyszy jakiś fałszywy dźwięk.

Gdyby pójść jeszcze dalej i dodać do powyższych resortów ochronę środowiska, to część rzędów mogłyby zająć eksterminowane przez developerów z miejskich terenów dziki. Oczywiście wszystko z zachowaniem dystansu społecznego, który wtedy zwałby się dystansem międzygatunkowym.

Od tej pory – izolatory!

Melomanów, którym nie starczy biletów, należy zamknąć w budowanych naprędce izolatoriach, które powstają praktycznie bez zezwoleń na podstawie lex covid. W odpowiednim momencie zostaną najprawdopodobniej przekształcone w luksusowe osiedla willowe. Taka właśnie inwestycja powstaje na terenie Pychowic – developer uzasadnia ją koniecznością rozgęszczenia mieszkańców zagrożonych COVIDEM. Na szczęście mieszkańcy wyłapali przekręt i w tej chwili radny dzielnicowy złożył u wojewody interpelacje w kwestii zasadności budowy.

Trudno mówić tu o przedsiębiorczości. To po prostu pazerność i wykorzystywanie dramatycznej sytuacji w kraju. Chociaż właściwie pomyślałem sobie, że to ja jestem mięczakiem, bo zamiast siedzieć przy klawiaturze i krytykować powinienem zaoferować developerowi usługi copywritera.

Nie potrafię. Sorry Winetou! Zobaczymy co na to krakowski Wydział Archi-tektury, który ma tendencje do drobiazgowego rozpatrywania najprostszych spraw. Zresztą również na terenie osiedla, na którym mieszkam pod koniec lat dziewięćdziesiątych złamano przepisy. W projekcie istniał Dom Pomocy Społecznej. Wśród dwupiętrowych budynków i domków jednorodzinnych stanął czteropiętrowy moloch. Jak się należało spodziewać DPSem nigdy się nie stał.

Per analogia domniemuję, że izolatorium to ściema, po to, żeby ominąć wymogi miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który dla rozkopanego już na zlecenie inwestora terenu przewiduje zupełnie inne funkcje…

Obym się mylił.Jeszcze słówko o tym, według jakiego klucza łączono ministerstwa. Moim zdaniem najistotniejszy był tu brak kompetencji. Piotr Gliński zna się na kulturze tak samo dobrze jak na sporcie. Za to Przemysław Czarnek, ten od edukacji jest kompetentny inaczej, a jego wypowiedzi świadczą o średniowiecznych korzeniach umysłowości.
Ale cyt! Bo a nuż zameldują mnie po sąsiedzku w izolatorium. I zupełnie nie będzie to prowizorium…

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę