Coś nie tak od rana ze mną: myślę, że jestem dżipem!
A czasem, że Szekspirem, lub Frankiem zwanym Kafką.
Na pewno ma to związek z wszczepionym wczoraj czipem,
podstępnie umieszczonym z Pfizera drugą dawką!
Mam też dowody na to, w dodatku dość niezbite,
że gdy śpię słodko w łóżku, jak agnostyk uparty,
wtedy wychodzi ze mnie nabożny dość prezbiter!
Budzę się cały mokry, zlękniony nie na żarty…
Jest też niewyjaśnionych wydarzeń cała grupa:
raz jestem jak Obajtek, który rządzi Katarem,
kiedy indziej znów wcielam się w arcybiskupa,
który wraz z szefem NIKu otwiera w Pcimiu harem.
A miało być tak dobrze i znowu wyszła lipa.
Której ofiarą padły co tęższe mózgi w kraju.
Dlatego jeśli możesz czym prędzej wygrzeb chipa!
W innym przypadku do śmierci będziesz na niezłym haju.