Muszę dzisiaj wyznać szczerze,
i to nie jest żadna lipa.
Pielęgniarka w dobrej wierze
w mięsień mi wszczepiła chipa.
Wszystko byłoby w porządku,
gdybym zaczął kochać PADa,
lub się trzymał tego wątku,
w którym PiS chwalić wypada!
A przynajmniej, drogie dzieci,
porodzone z pięćset plusa,
raz w tygodniu czytał „Sieci”,
co ku chwale są konusa.
A tu perspektywy marne,
wzbiera we mnie złość i smutek.
Martwi mnie minister Czarnek,
mroczny reform jego skutek…
Wszakże już wiedziała Ligia,
gdy się z Markiem związać chciała,
że choć ważna jest religia,
nie ma to jak mowa ciała!
Kończąc tych herezji wywód
podam pointę dla komfortu:
„Spodziewajcie się złych przygód,
gdy Wam wszczepią chip z importu!!!”