Dzisiaj w nocy przyszedł mi pomysł na satyryczny komentarz do fundamentalnego sporu o przyszłość rynku mediów w Polsce. Zagrożona jest koncesja dla TVN. Ponieważ nie potrafię zabrać głosu serio, po pewnych modyfikacjach publikuję poniższy, mocno niedoskonały utworek. Zaznaczam, że do jego lektury konieczny jest dystans, poczucie humoru i znajomość polskiej kinematografii lat 60.
W tefauenie wybuchła panika
i narady się toczą w kącie.
„Chce nas zamknąć PiSu wroga klika.
Więc ludziska, czem predzej się brońcie.”
Radzą wszyscy jak dostać koncesję
i co zrobić, żeby nie paść łupem.
Może warto urządzić procesję,
lub premiera ucałować w d..ę.
Albo razem wsiadać na rowery
i ze skargą jechać do Brukseli.
Czy odkryje sposób Discovery
jak zapobiec, by nas nie zamknęli?
Nagle umilkł wzburzony chór głosów,
porzucono niepotrzebne wota.
Rzekł z mównicy redaktor: „Mam sposób,!
trzeba porwać prezesowi kota!
Wszakże jest niewielki jeden kruczek,
który zmniejsza pomysłu powagę.
Dajmy na to, że z ochotą Mruczek
na Szefuńcia się wypnie swym zadem.
Wtedy wyjdą z negocjacji nici
i stracimy przetargową kartę.
Nie pomoże żadne „kici, kici”.
To porwanie diabła będzie warte!
Tutaj czas na morał przyszedł wreszcie.
Pora talent do pointy wytężyć.
Chcecie sukces? Po prostu uwierzcie,
że w młodości należy skraść księżyc.
Post Scriptum
Nie uważam, że TVN jest telewizją bez skazy. Wręcz przeciwnie, realizuje politykę właściciela. Ale jako przeciwwaga TVP jest w Polsce niezbędny. Po pierwsze wyrugowanie TVN cofnie nasz kraj do czasów komuny! A po drugie od pluralizmu światopoglądowego nie ma odwrotu. Nawet gdyby prezesem KRTViR został Ojciec Dyrektor!!! Koncesja musi być przedłużona!
A przy okazji polecam króciutki felieton z początków bloga, zatytułowany „Zaćmienie słońca”, gdzie w miejsce życiodajnej gwiazdy można podłożyć sobie dowolnego polityka, niekoniecznie właściciela Mruczka!