Lecą wciąż deszczu strugi,
a mnie na duszy błogo.
Bo pieski siedzą w domu
i ujadać nie mogą.
A jest ich stadko liczne
w sąsiednich ogródkach:
i nie są idylliczne,
na przykład ten u Budka.
I jeszcze dwa dość chude
mieszkają vis a vis.
Rozwiewać mogą nudę
wydając z gardeł pisk.
Dogadałem się z Pimpkiem,
który hasa naprzeciw.
Od tej pory psi sąsiad
nie szczeka juz na dzieci!
Na rogu wielkie bydle
rozmawia niskim basem..
Ach, gdyby był człowiekiem,
nazwałbym go ku…..
Znienacka – koniec deszczu
Wiersz mój ku poincie zmierza.
a ja z uczuciem dreszczu
hałasu mam vu deja*.