Jak to się stało, do dziś nie wiem.
Że przegapiłem, gdy powstało
to nowe radio – 357.
Od żony mi się oberwało!
Tata odebrał mi fortunę,
Mama obiadów nie gotuje.
Więc w worku do Canossy sunę.
Ze wstydem kornie pokutuję.
Radio mi nie podeszło żadne,
więc rzekłem: do trzech razy sztuka.
Na Nowym Świecie jest dość ładnie.
To może tam się radia szuka?
Nie, i ten adres nie był dobry!
Więc raczej w stronę jazzu opcja?
Ale czy jazzu słuchał Chrobry?
Eh, trudna radia jest adopcja!
Już mi groziła duszy zguba!
Gdy nagle słyszę coś z głośnika.
Znajomy głos – to przecież Kuba!
A z głosu morał ten wynika:
Gdy nie wiesz, które radio wybrać,
i jak zwierz miotasz się w rozterce.
Nie rozum pytaj, lecz swe serce!
A tutaj pisałem o „Trójce”. Wtedy jeszcze radio 357 nie istniało nawet w marzeniach. Powoli krystalizowało się Radio Nowy Świat, które jakoś nie trafiło mi do przekonania. Po drodze „zaliczyłem „Jazz fm”. Świetnie prowadzona rozgłośnia, z profesjonalnymi dziennikarzami, ale… Zbyt specjalistyczna, żeby jej słuchać przez cały czas. W końcu, prawie rok po powstaniu, trafiłem na radio 357! I już przy nim zostałem. A nawet wspieram je skromną kwotą, tak by czuć się maleńk ą jego cząsteczką.
Serdecznie zachęcam Was do tego!!!