Któż to koronę stadionu krasi,
blaskiem swym nieba barwę przyćmiewa.
Tak, to nasz idol – sam Jacek Sasin,
kolejny sukces władzy odśpiewa.
Obok zaś niego stoi postać chuda,
która ma uśmiech niczem sto smoków.
Tak, to prezydent, imć Andrzej Duda,
jak gad wyskoczył z przeszłości mroków.
No dalej chłopcy, dajcie se pyska,
znowu robicie Polaków w ciula.
Potrzebne komuś takie igrzyska?
Czuję, że ktoś tu naród zamula!
Czy oni mówią do nas po chińsku?
Czy nam podają zupki bez smaku?
Czy się najedli szaleju w Mińsku?
Czy zadławili benzyną w Baku?*
I choć stolica Polski prastara
zyska na rządu kolejnej hucpie.
Krzyknijcie gromko tej władzy „nara”**,
miejmy ją, tak jak ona, nas – w d….
* Stolice krajów, które organizowały poprzednie igrzysk.
** „nara” – rodzaj uroczystego pożegnania :).
Podobny temat poruszałem w poście „Wakacje z duchami”.