Mogę śmiało powiedzieć, że to właśnie podczas wizyt na krakowskim Starym Mieście przesiąkałem artystyczną atmosferą Krakowa. W samym mieszkaniu luksusów nie było, Dziadkowie dzielili je z rodziną Szlachciców, jak dobrze pamiętam łazienka była za parawanem, a „wychodek”, czyli WC na zewnątrz.