Zabawny, ale i trochę napastliwy tekst o próbie rozwodu z FB. Jak nietrudno się było domyślić szanse powodzenia były minimalne!
Tak się czasem niestety składa, że życie urywa nam dupę ze wszystkich stron. Żadne tam cacy glancy, uśmiechy i pozdrowienia. Pierdoli się wszystko na maxa. Z karty pamięci jakimś dziwnym trafem znikają wszystkie zdjęcia, także te zrobione na zaprzyjaźnionym chrzcie, z trudem zdobyty lewy górny zawias lodówki nie jest tym właściwym, co chwilę zaglądam na fejsa, żeby sprawdzić co?, kto? Z kim i dlaczego?.