Jak pisałem w poprzednim tekście o Gruzji, Gori było kolejnym etapem naszej wyciczki. Wracając w kierunku Tbilisi, musieliśmy nieco zboczyć z głównej drogi i klucząc po ulicach miasta noszącego niezatarte piętno komunizmu, dotarliśmy w bezpośrednie sąsiedztwo muzeum tyrana.