Jako człowiek z gruntu przewrotny zacznę od końca. Świetnie dobrany termin sprawił, ze na Jasną Górę wjeżdżaliśmy jako jedyna grupa, co bardzo mi odpowiadało. Drugi wielki plus i przeżycie – msza święta w bezpośredniej bliskości cudownego obrazu. Uznanie dla ks. Jerzego, którego, mam nadzieję, że za jego zgodą będę nazywał po imieniu.