Myśl o pokonaniu trasy ścieżki rowerowej na rolkach pomiędzy podtatrzańskimi miejscowościami pojawiła się dość dawno, to znaczy w momencie, gdy przeczytałem informacje o jej istnieniu. Zamiar zrealizowaliśmy w ostatnią niedzielę wakacji 2016 roku…
Za poczęcie mojej rolkowej pasji jest odpowiedzialna Aneta. Przyszedł do sklepu Playa taki rudzielec kupować telefon w Mixie. Przy okazji nawiązaliśmy rozmowę na temat łyżew. Nie bardzo pamietam jaki związek występował pomiędzy tymi dwoma tematami, niemniej jednak kolejne spotkanie odbyło się już na lodowisku. I znowu – od słowa do słowa – pojawił się temat rolek.
Relacja z fantastycznego pobytu w rolkarskim raju!
BERLIN NA MOJEJ MAPIE POJAWI Ł SIĘ DZIĘKI ROLKOM
Tak, tak, moje snobistyczne upodobania popchnęły mnie na koniec sezonu do stolicy Niemiec. Maraton Cracovia na rolkach okrył się już kurzem, wytężone treningi spowodowały, że zapragnąłem zmierzyć się z wyzwaniem najwyższego kalibru.
Ale ostatnie 30 km, to prawdziwy koszmar. Najpierw kolejka do autostradowych bramek, potem do granicy po stronie chorwackiej, do kontroli bośniackiej. I wreszcie opłata za odcinek lokalny. Równowartość 5 zł, ale odstać swoje trzeba. W dodatku w okolicach chłodnicy słychać jakiś niepokojący warkot. Tak jakby się coś odkręciło. Z niesprawną chłodnicą absolutnie nie będzie można jechać, ponieważ panuje temperatura 43 st., Modlimy się, żeby nie nastąpiła żadna awaria!.