Gdybym wymienił co taszczyłem z kapitalizmu, to pęklibyście ze śmiechu: proszek do prania , single Boney M. i płatki śniadaniowe Kellog’s promem z Londynu. Telefon stacjonarny z klawiszami i tampony OB z Wiednia. Buty narciarskie i białe wino wytrawne ze Strasburga. Pamiętam te zazdrosne spojrzenia pasażerów, którzy wsiadali bodaj w Poznaniu do pociągu relacji Frankfurt nad Menem – Warszawa.