Muszę odpocząć od pisania. Tak zakończyłem poprzedni post o Medżugoriu. Sporo tego było, ale też wrażeń dużo. Najwyższa pora, żeby Ci, którzy wytrwali w lekturze do dzisiaj, też odpoczęli. Czasy nie sprzyjają czytaniu. Jesteśmy zagonieni, liczymy na szybki przekaz, jesteśmy…
Rano Zosia powiedziała mi, że ks. Dawid, który jeszcze jako kleryk prowadził w Pychowickiej parafii scholę, zrezygnował z kapłaństwa.
Nikt tego oficjalnie nie potwierdził, jak zwykle w takich przypadkach osoby kompetentne nabierają wody w usta. Na temat innego księdza z Pychowic, którego w parafii w Sidzinie oskarżono o molestowanie dziewczynki też cisza. Żaden komunikat nie ujrzał światła dziennego. Bo po co i na co? Wszelkie skazy i pękniecia trzeba tuszować.
Ale ostatnie 30 km, to prawdziwy koszmar. Najpierw kolejka do autostradowych bramek, potem do granicy po stronie chorwackiej, do kontroli bośniackiej. I wreszcie opłata za odcinek lokalny. Równowartość 5 zł, ale odstać swoje trzeba. W dodatku w okolicach chłodnicy słychać jakiś niepokojący warkot. Tak jakby się coś odkręciło. Z niesprawną chłodnicą absolutnie nie będzie można jechać, ponieważ panuje temperatura 43 st., Modlimy się, żeby nie nastąpiła żadna awaria!.