Jedyne do czego przyznaję się bez bicia, to wyjadanie w nocy z szafki ciastek – z tej prostej przyczyny, że ślady z okruszków prowadzą do mojego łóżka. Za każdym razem odpycham więc jak mogę zarzuty o niedomknięcie drzwi lodówki, głośne ciamkanie podczas jedzenia deseru i zużywanie nadmiernych ilości papieru toaletowego.