Istotny dla rolkarzy moment następuje na 13 km ( licząc od naszego startu). Ścieżka rozwidla się – jeden jej odcinek prowadzi ostro pod górę na wprost, drugi skręca w dół pod kątem 90 stopni. W ciemno wybraliśmy drugi wariant – okazał sie łatwiejszy, mimo, że napotkaliśmy nardziej niż dotychczasowe wymagający podjazd i zjazd. Wersja „na wprost” jest krótsza, ale wymaga sporych umiejętności zjazdowych i zdecydowanie bardziej polecam ją rowerzystom.
SMS – powszechna wśród młodzieży forma komunikacji, może budzić również uzasadnioną radość u osobników starszego pokolenia. Takich jak ja.
I tu z nieoczekiwaną pomocą przyszedł koronawirus, który zaatakował ze zwielokrotnioną siłą właśnie Italię. Szansę na doblo espresso w Portofino zmalały niemal do zera. Niepostrzeżenie zaszumiało mi pod oknem polskie morze. I przypomniały się wakacje z dziećmi sprzed lat.
Dzisiaj po dwumiesięcznej karencji pojechałem na rolki. W związku z tym nieuświadomionym Czytelnikom proponuje nieco teorii.
Sezon rolkowy powoli dobiega końca. Po ostatnich ulewnych opadach deszczu zrobiło sie już sucho, ale na alejkach i ścieżkach rowerowych pokazały się liście i patyki, które utrudniają jazdę.
Dokładnie rok temu znależliśmy sie na Maderze, o której pisałem już w poprzednich postach.
Obiecałem też, że będzie coś o rolkach. Niestety, nie wziąłem ich ze sobą, trochę ze względu na brak wiary, że znajdę tam odpowiednie tereny do rolkowania, a trochę też ze względu na ograniczone możliwości transportu lotniczego. A przecież rolki jak katechizm – powinno brać się ze sobą zawsze i wszędzie.