Rozmarzyłem się, a tu przede mną wyrosła ścianka. Z Frywałdu do wsi Sanka podjazd. Maksymalnie 11%, przeważnie 7%. Kilka lat temu z kolarzami Otwartych Treningów Rowerowych „wykręciłem” czas 7 minut. Dzisiaj dwa razy dłużej. Diabli nadali te podjazdy. Było w domu siedzieć, a nie wałęsać się po pofałdowanych peryferiach Krakowa. Niby zimno a ja czuję spływający po plecach pot.
Nie bardzo wierzyłem, że zrealizuję program treningowy.W kalendarzu miałem zaplanowane 100 km. Rano nie wyglądało to różowo. Ból głowy, odziedziczony jeszcze po poprzednim dniu, powodował stan beznadziejnego otępienia. Plan wyjazdu wcześnie rano spalił na panewce. Nic nie wskazywało na to,…
Zaraz po Pętli Beskidzkiej zaczęła mi kołatać myśl o przejechaniu dystansu giga Rajcza Tour. Ponieważ na sam start jest trochę daleko, znalazłem punkt styczny najbliżej Krakowa – Stryszawę. Zorganizowałem nabór, który wyszedł dość słabo, zamówiłem pogodę, która wyszła jeszcze gorzej….
Nie, żebym nie był za tradycją i odpoczywaniem. Ale jednak tych długich weekendów trochę dużo w naszym niezbyt bogatym kraju. Moim zdaniem trudno jest równocześnie mało pracować i dużo mieć. A tak często chcą nauczyciele – przywileje, podwyżki, a w szkole…