Mogę śmiało powiedzieć, że to właśnie podczas wizyt na krakowskim Starym Mieście przesiąkałem artystyczną atmosferą Krakowa. W samym mieszkaniu luksusów nie było, Dziadkowie dzielili je z rodziną Szlachciców, jak dobrze pamiętam łazienka była za parawanem, a „wychodek”, czyli WC na zewnątrz.
I tak sobie pomyślałem, że pisarz, który zmarł w 1970 roku, jakimś dziwnym trafem przewidział karierę kardynała Dziwisza, który dostąpił zaszczytów właśnie w aureoli papieskiego sekretarza. A moim skromnym zdaniem gospodarz Pałacu Biskupiego przy Franciszkańskiej dość blado wypada na tle innych hierarchów krakowskiej diecezji.
Otóż, pominąwszy wcześniejsze ekscesy – a to walka z sądami, a to pomysł głosowania korespondencyjnego, znalazłem w prasie bulwersującą informację. Mianowicie prezes Polskiego Radia, Agnieszka Kamińska wydała zarządzenie, w którym zabrania pracownikom tej instytucji wypowiadania się bez uprzedniej konsultacji z biurem prasowym. To zupełnie w skrócie, bo tak naprawdę prezes założyła swoim podwładnym nielichy kaganiec.
Miało być o porannym wyjściu na Kriżevać. Tak kończył sie mój ostatni wpis z Medżugoria. Ale postanowiłem złamać nieco chronologię wydarzeń i wyrwać się z tego bądż co bądż dość nudnego miasteczka
Plan obmyślamy w najdrobniejszych szczegółach. Z wycieczką z przedsiębiorstwa mojej Mamy dojeżdżamy do schroniska w Roztoce. Tam nocleg i wraz ze wschodem słońca mamy zamiar wyruszyć do Morskiego Oka, tak aby gdzieś w południe zameldować się u celu. Wszystko idzie zgodnie z planem. Nocujemy w „trumnie”, wieloosobowym pokoju na poddaszu.