Być może sterczałbym tam jeszcze przez wiele godzin, gdyby nie policjant na motocyklu, który przegonił mnie z tego niebezpiecznego miejsca. Trochę się przestraszyłem. Był postawny, ubrany na czarno, bardzo zdecydowany i groźny. Ogromnie się różnił od przeciętnego, polskiego milicjanta.
Oczywiście mało kto mnie słuchał. Wszyscy z utęsknieniem czekali wakacji i lata. Tak, jakby na plażowym piachu przy 40 stopniach w słońcu dało się urlopowo egzystować. Proszę mi powiedzieć ileż można jeść lody?
I tu zaczęły się schody. Żeby było ciekawiej, jedyny sklep stacjonarny, który bierze udział w promocji to PSB „Mrówka”, czyli skład budowlany. Wizja kupowania całej przyczepy dachówek lub ciężarówki z cegłami trochę mnie przeraziła, na szczęście okazało się, że wystarczy kupić coś „za dychę”. Ale oprócz mrówek, które towarzysko szwędają się po moim parapecie, nie kojarzę w pobliżu żadnego sklepu…
Zauważyliśmy ostatnio z żoną podczas spacerów, że efektów programu 500+ jakoś specjalnie na ulicach nie widać i dzieciaków jakby coraz mniej, co potwierdzają statystyki. Za to psia rodzina zdecydowanie się powiększa. Właściwie co chwileczkę wyłania się spacerowicz z jakimś czworonogiem na smyczy. Być może jest to efekt rozbudowy osiedla, ale to jednak nie tłumaczy wszystkiego.
Dwa lata temu, w urodziny mojej żony przyszły na świat sześcioraczki. Wydarzenie zostało szeroko skomentowane. Podobnie jak wybór L.S.Głodzia na biskupa, którego postać również umieściłem w utworku.