Nie, żebym nie był za tradycją i odpoczywaniem. Ale jednak tych długich weekendów trochę dużo w naszym niezbyt bogatym kraju.
Moim zdaniem trudno jest równocześnie mało pracować i dużo mieć. A tak często chcą nauczyciele – przywileje, podwyżki, a w szkole u Jasia znowu piątek wolny. Kiedyś ta podstawówka miała dumny baner „Szkoła z Klasą”. Teraz poszarzał i mocno się zdarł. No, ale jeśli standardem są wolne lekcje, podczas których dzieci oglądają filmy zamiast pobierać naukę. Tylko, że nawet nie śmiem o tym rozmawiać z Panią dyrektor, bo niestety czym mniej profesjonalny nauczyciel, tym ma większe mniemanie o sobie. Takie wrażenie sprawiał wychowawca Patryka, który na każdej lekcji wymądrzał się, a w końcu wylali go za jazdę „na bańce” na rowerze… I jaki to przykład dla dzieci? Powiedz mi Koteczku…
Dzisiaj oprócz 12 km na rowerku do pracy i nazad, przejechałem na trenażerze dość trudną trasę o długości 18 km. Czyli wykonałem plan dzienny: 30 km „kręcenia”. Ale narosły zaległości z 1 i 2 stycznia, kiedy nie wsiadłem na rower. 3 stycznia znowu było 12 do pracy i wieczorem 23 na trenażerze. Czyli per saldo mam niedobór 54 km. Może jutro i w piątek trochę podciągnę.
Trzeba zacząć systematycznie trenować, bo jak nic, zrobi się sezon zawodów i forma musi być…
Pod koniec tygodnia napiszę do Prezesa w sprawie sponsoringu Road Kraków.
No nic, teraz wyglądam przez okno i wypatruję Kacpra, Melchiora i Baltazara. Może przyjadą na szosówkach 🙂