Ja ciągle o to kopie kruszę,
Jak mantrę mruczę po raz setny,
że znowu wcześniej wstawać muszę.
Na diabła nam jest ten czas letni.
Wysuwam wniosek więc bezcenny,
którego w wierszu użyć chcę tu:
przyjmijmy raczej czas wiosenny.
Dajcie moc lajków memu wetu.
Bo w lato upał nam doskwiera,
i pot się leje wciąż ze skroni.
Pragnienie męczy jak cholera,
Zdyszany pies łzy słone roni!
Słońce nam w oczy żarem praży,
Sąsiad zza płota grillem dręczy.
Nawet o seksie nikt nie marzy,
A ksiądz nie krytykuje tęczy!
Wobec powyższych argumentów,
wzywam do narodowej zgody!
Wiosennych się trzymajmy trendów
Zamiast łapczywie lizać lody.
Ostrości wzroku biję rekord
właśnie, gdy wiosna w oczach gości.
Wyraźnie widzę każdy dekolt,
co obietnicą jest nagości.
A słuch mi pieszczą ptasie trele,
które są w lato nie tak słodkie.
Wtedy dziewczynie szepczę śmielej:
pozwól ramiona objąć wiotkie.
Zatem – lud boży, ateiści,
kierowcy, fiakrzy i rolkarze!
Niech się marzenie moje ziści,
i zegar wiosny czas pokaże!!!
A w prezencie wersja dźwiękowa:
Wersja audio, tylko !
Ok! Będzie audio ?! Na życzenie. Plus podkast na Spotify. Dziękuje za komentarz…