WPRAWKI Z KONSTANTEGO ILDEFONSA

WPRAWKI Z KONSTANTEGO ILDEFONSA

Za dużo myśli. Przysnąłem troszkę.
Głowę spowiłem w marzeń woalkę.
We śnie ujrzałem białą dorożkę.
Wprzęgniętą w koni niezwykłych parkę.

Jeden miał grzywę jak nokturn zwiewny,
co nut się forte wzbrania kaskady.
Drugiemu dano w obroku śpiewnik,
by rżeniem sławił rozkosze zdrady!

Na koźle przysiadł jak bemol fiakier,
Raczej mollowe czuł dziś nastroje.
Zdaje się – zapił! Więc był na bakier,
z żoneczką, która wciąż gada swoje.

Bat gdzieś mu zginął – znalazł batutę.
Na głowę przywdział z księżyca kepi.
TAK! Macie racje – kepi jest skrótem,
że wino lepiej niż wódka krzepi!

Batutą trudno jest konia smagać,
pałeczce inny cel przeznaczony!
Może Twojemu życiu sens nadać,
gdyś jest na cały świat obrażony.

Tu już nie liczcie na dalsze cuda,
podobno zaraz  Grande Finale.
Ale  fiakrowi śni się etiuda
że końca nie ma – wcale, a wcale!

Że zaraz spłynie z nieba Natalia,
i się radośnie uśmiechnie doń:
I szepnie: JESTEŚ ZACZAROWANY.
TY, TA DOROŻKA I KAŻDY KOŃ.

Leave a Reply

Powrót na górę