Czytając bajki Grimmów nabawiam się grymasu,
Że puenta ich i sttyl nie idą z duchem czasu.
Dlatego Kopciuszkowi co szwęda się bez celu,
Ze względu na urodę po drodze do burdelu.
Poprzestać na tym pragnę, by Was nie gorszyć srodze,
I by Kapturka wilk zły nie zgwałcił gdzieś po drodze.
By Jaś z Małgosią w lesie cichcem nie spółkowali,
A Pijak z Małym Księciem absyntem się nawalił.
Królowa śniegu dupę wygrzewa na Bahama.
Dziewczynka z zapałkami kupczy fajerwerkami.
I mimo wszystko smutek ogarnia bardzo wielki,
Że dżin zamiast wylecieć, zagląda do butelki.
Lecz jednak siedzi we mnie niejasne przekonanie,
że baśni mych z dzieciństwa jakiś ślad pozostanie.
Więc zamiast wciskać z TiVi bylejakości śmieci,
Jednak czytajcie Grimma – zadbajcie o swe dzieci!