Poruszam się po mieście tu i tam – głównie na rowerze – i zauważam, że młodemu pokoleniu na dłoni pojawiła się narośl. Zacząłem się zastanawiać co to za rodzaj nowej epidemii – czy to może pisoza będąca reakcją na obecną rzeczywistość? A może efekt przeżywienia hamburgerami i przepicia kawą on the go? Naprawdę nie wiem – mam już swoje lata i trudno mi kojarzyć pewne procesy społeczne z ich wpływem na organizm młodego człowieka.

Zacząłem się więc baczniej owej narośli przyglądać. Od razu wykluczyłem pochodzenie organiczne – ze względu na dość regularny kształt, który nie jest cechą charakterystyczną organizmów żywych. Chociaż z drugiej strony, patrząc jak mocno ta narośl zespolona jest z dłonią można pomyśleć, iż współczesne organizmy, podobnie jak kameleony, usiłuja przybrać postać jak najbardziej zbliżoną do stechnicyzowanego otoczenia.
Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby za kilkaset lat oczy przybrały kształ ledowych reflektorów, a dłonie zaczęły przypominać współczesne nam komputerowe myszki.
Powyższa refleksja – jakkolwiek trafna – nie rozwiązuje postawionego na początku problemu.
Co ciekawe, zdeformowani osobnicy wydają się na narośli skupiać całą swą uwagę. Co może oznaczać, że jest to organ niezbędny do ich funkcjonowania. Na razie nie ustaliłem, czy odpowiada za prawidłowy metabolizm, czy też jest czymś w rodzaju ośrodka nerwowego. Na pewno spełnia funkcję autopilota, gdyż zainfekowani deformacją zupełne nie zwracają uwagi na otoczenie. Niezależnie od tego czy poruszają się chodnikiem, czy też przekraczają ulicę, ich wzrok ( oczy jeszcze ciągle mają tradycyjne) wbity jest w to dziwne uwypuklenie.
Postanowiłem sprawdzić reakcję na bodźce zewnętrzne i celowo potrąciłem właścicielkę narośli.
Na chwilę skierowała na mnie wzrok, aby w następnej sekundzie ponownie wbić gałki oczne w to samo miejsce…
Zaburzenie przybrało widać już dość poważne stadium!
Zacząłem również podejrzewać, że jest to jakaś forma alergiczna ze względu na ciągłe głaskanie „chorego” miejsca palcami drugiej dłoni. Spostrzegłem, także że istnieją co najmniej dwie odmiany: jedna tradycyjna, wypączkowana z dłoni, a druga połaczona z uszami osobników czymś w rodzaju cienkiej żyłki . Najprawdopodniej u osobników stojących nieco wyżej wytworzył sie mechanizm przekazywania bodźców z dłoni do mózgu przy pomocy zewnętrznych receptorów. Ze względu na wrodzoną dyskrecję nie sprawdzałem z jakiej materii owe połączenia nerwowe są wykonane.
I tutaj pojawiła się w mojej głowie straszna myśl!!!
TO SĄ OBCY
Tak!
Jesteśmy penetrowani przez pozaziemską cywilizację.
Kosmitom prawie całkowicie udało się przybrać postać ludzką. Jednak czy to przez długą podróż z prędkością światła, czy też nieprzewidzianie niesprzyjające warunki atmosferyczne na naszej planecie, wyszły na jaw pewne defekty tej transformacji…
Teraz z dużą większą ostrożnością przyglądałem się tym „ludziom”.
I doszedłem do wniosku, że to właśnie narośle, wypustki, czy jak to jeszcze nazwiemy, są właśnie przedstawicielami innej cywilizacji, a cała reszta jest wytworzoną przez nich projekcją człowieka.
Blady strach padł na moją skołatana głowę. Natychmiast złapałem za telefon – o rany – przecież moja komórka to też to Obcy! Jeszcze bez przydziału humanoidalnego! Ale być może już wkrótce stanę się jego zakładnikiem.
W milczeniu pobiegłem do najbliższej delegatury ABW, żeby zainteresować kontrwywiad moimi spostrzeżeniami.
I tutaj spotkało mnie pełne zaskoczenie. Wyjaśniono mi, żebym spał spokojnie. Oni już nad tym pracują. Powiedzieli mi tylko tyle, że zjawisko prawdopodobnie ma powiązanie z wyłudzeniami VAT-u i nielegalnym obrotem kamienic w stolicy. Wkrótce zostanie ogłoszony oficjalny komunikat.
A ja w nagrodę dostałem do mojego telefonu słuchawki, które polecono mi nosić zawsze wtedy, gdy będę miał jakiekolwiek wątpliwości…
Zanim zacząłem ich używać, postanowiłem się z Wami podzielić moimi spostrzeżeniami.
NIe wiadomo, co sie ze mną wkrótce stanie!