Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Stalin – kat Katynia

Stalin – kat Katynia

„W okresie likwidacji Kozielska bardzo wyraźnie uwydatniała się nadzwyczajna centralizacja decyzji co do losu poszczególnych jeńców. (…) Łubianka była więzieniem dla elity sowieckiej. Obok dygnitarzy partyjnych, którzy stracili łaskę Stalina, siedziało tam również wielu kierowników przemysłu sowieckiego, dyrektorów fabryk i naczelnych inżynierów.(…) „

W Rosji mało kto mógł być pewny swojego jutra. Niezależnie od szczebla władzy, przywiązania do Stalina i dotychczasowych zasług, więzienie i łagry wisiały nad każdym jak miecz Damoklesa. Książka Stanisława Swianiewicza ” W cieniu Katynia” , której fragment zacytowałem na wstępie, mówi bardzo wiele o systemie przemocy i terroru panującym w Sowietach za czasów generalissimusa. Jej głównym motywem jest rzecz jasna tragedia katyńska, ale autor z właściwym sobie naukowym obiektywizmem skupia się na motywach i okolicznościach, które mogły do niej doprowadzić. Niepoślednią rolę w tej zajmującej opowieści odgrywa oczywiście Józef Stalin. Nie ma żadnej wątpliwości, że to on wydał rozkaz eksterminacji Polaków na podstawie opinii szefa NKWD – Berii.

Muzeum Stalina

A propos książki, pozwolę sobie na osobistą dygresję. Kiedyś w nocy włączyłem TVP Historia. Trafiłem na arcyciekawy reportaż o autorze wspomnianej książki, ostatnim świadku, który widział wywożonych na rozstrzelanie oficerów więzionych w Kozielsku. Swianiewicz był profesorem Uniwersytetu Wileńskiego, ekonomistą, który szczególnie interesował się gospodarkami państw totalitarnych – hitlerowskich Niemiec i sowieckiej Rosji. W czasie kampanii wrześniowej został wzięty do niewoli, i poprzez obóz na Ukrainie, wraz z innymi, trafił do Kozielska. Reportaż telewizyjny zainteresował mnie na tyle, że postanowiłem zdobyć tę książkę. Po wstępnych poszukiwaniach w internecie uświadomiłem sobie, że pozycja o Katyniu stoi na mojej półce – odziedziczona po te teściu, żołnierzu AK, do ostatniej chwili oddającemu się pracy społecznej na rzecz kombatantów i ich zasług. Zdumiało mnie jak rzeczowo, bez uprzedzeń i emocji można pisać o systemie, który co prawda darował autorowi życie, ale jednak przez Łubiankę i syberyjskie łagry dał znać o swojej imperialnej potędze. Swianiewcz z dużym dystansem i naukową dociekliwością przygląda się stalinowskiemu terrorowi, nie przykładając jednakowej miary do każdego z jego elementów, odróżniając decydentów od zmuszonych do wykonywania rozkazów pionków. Oczywiście, w niczym nie ukoi to cierpienia rodzin zamordowanych, rzuca jednak dużo światła na trybiki stalinowskiej machiny…

W tym domu urodził sięi spędził swoje dzieciństwo Jóżef Wissarionowicz Dżugaszwili

Jak pisałem w poprzednim tekście o Gruzji, Gori było kolejnym etapem naszej wyciczki. Wracając w kierunku Tbilisi, musieliśmy nieco zboczyć z głównej drogi i klucząc po ulicach miasta noszącego niezatarte piętno komunizmu, dotarliśmy w bezpośrednie sąsiedztwo muzeum tyrana. Pierwsze zaskoczenie, to właśnie pomnik, który dotrwał do naszych czasów. Ozcywiście wiemy wszyscy, że Stalin był Gruzinem, podobnie zresztą jak Beria, który objął szefostwo NKWD po Jeżowie, bezprzykładnie stosującym terror i tortury podczas śledztwa. Jak pisze Stanisław Swianiewicz, Beria usiłował na ile to było możliwe złagodzić okrucieństwa przesłuchań, wprowadzając do NKWD pozory praworządności. Mam tu oczywiście na myśli praworządność sowiecką, która ma z demokracją tyle wspólnego, co silnik dieslowski z ekologią. Stosunek Polaków do Stalina jest jednoznaczny, nie tylko z powodu śmierci kilkunastu tysięcy polskich oficerów i policjantów. Także z powodu zsyłek do łagrów i represji narzuconych Polsce w latach 50.

Nie będę streszczał książki, zachęcam do przeczytania. Lektura niezbędna w czasach, gdy nasze opinie bazują na emocjach, fałszywych newsach i dezinformacji. Zmusiła mnie też do refleksji, jak funkcjonuje państwo, któremu oficjalnie, bądź w cieniu aparatu władzy przewodzi człowiek absolutnie bez zasad moralnych.

Ale jak patrzy na Stalina przeciętny obywatel Rosji czy Gruzji? Czy jego stosunek jest identycznie jednoznaczny?

Stoimy przy pomniku Stalina , położonym w Parku Stalina, w rozwidleniu alei Stalina. Pełne zaskoczenie. Generalissimus nie jest cieniem przeszłości, odniosłem wrażenie, że jego kult jest celowo podtrzymywany. Troche dzisiaj żałuję, że mimo kolejki nie zdecydowaliśmy się na zwiedzanie. Napięty plan i kolejna atrakcja – kamienne miasto zaważyły na naszej decyzji. Za to obok sfotografowaliśmy zachowany domek, w którym Stalin spędził pierwsze lata swojego dzieciństwa. Nie był to z nim ostatni kontakt. W Batumi, na nadmorskim deptaku, w licznych sklepach można było znaleźć pamiątki związane ze Stalinem. Z jednej strony relikt przeszłości, z drugiej kurort rozwijany przez prezydenta Saakaszwilego w iście amerykańskim stylu – wieżowce, nowoczesne hotele, parki. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że czym dalej na wschód, tym bardziej zaskakujące różnice. Tutaj mentalność tęskniąca do czasów stalinowskich zderza się z kapitalistycznymi ciągotami.
Ale trudno się dziwić, skoro i w Polsce ludzie, szczególnie starszego pokolenia z nostalgią wspominają czasy Gierka i Jaruzelskiego. Tak działa ludzka pamięć – pamięta dobre strony, negatywy wypychając na mózgowe peryferie.

Dla mnie osobiście Stalin, znany tylko z książek i podręczników historii będzie zawsze postacią odrażającą, winną śmierci nie tylko moich rodaków, którzy walczyli za Polskę, ale też milionów obywateli ciemiężonych przez Sowietów w imię komunistycznej idei.

Sprawa katyńska jest ropiejącym wrzodem, który może na wieki zatruć stosunki polsko-rosyjskie. Jeżeli te stosunki mają rozwijać się na zdrowych podstawach, wrzód ten musi być rozcięty.

Stanisław Swianiewicz dożył sędziwego wieku 98 lat. Zmarł w Londynie w 1997 roku w Londynie. Pochowano go w Kanadzie w Halifaxie, w którym przed emeryturą był wykładowcą.

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę