Wiersz mi jest trudno sklecić,
bo pora już nie taka.
I po kolejnej secie
w głowie mi powstał wakat.
Wybaczcie mi Kochani,
skrótowe to expose:
bo chociaż jest do bani,
może być jeszcze gorzej.
Żyjąc w kraju ułudy
i niedodatnich plusów.
Musimy zdzierżyć zalew
wciąż idiotycznych niusów.
Tu nie dokańczam rymu,
wiedząc czym mi to grozi.
Smrodu narobią i dymu,
mogą konta zamrozić!
Bądźmy silni rozumem,
nie dajmy się tej hydrze.
To co zabrali z szumem,
z powrotem im się wydrze!
Gdyby ktoś chciał odbyć wirtualną podróż do Rzymu to zapraszam na „Rzymską pieczeń” z zestawem pysznych fraszek. Bo chociaż panuje wszechobecna pandemia, to nikt nie może nam zabronić podróży intelektualnych.
Dlatego apeluję: czytajcie mojego bloga, czytajcie książki. Ale nie dajcie się wciągnąć w jałowe polityczne dyskusje. A i wiersz niech Wam obcy nie będzie…