POETA
Muzo! Ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie,
które drzewiej straciłem. Jak? Ów się tylko dowie,
któremu się przyśni ta zuchwała scenka:
rój dziewic pięknych tańczy wokół Zenka.
A mnie żelazna ręka zaborcy przymusza:
„Oglądaj Ty i słuchaj!” Cóż to za katusza.
Nawet mi nie pomoże Panna z Ostrej Bramy,
Bym w zarodku zadusił te pienia szatany!
Pokornie Panie błagam – oszczędź mi tej kaźni
Najwyższy Stwórco. Nie strać mej przyjaźni,
zaszczepionej przez Matkę w nowogródzkim domu.
Rzuć przeklęstwo na Zenka, nie zdradzę nikomu.
LUD
Muzo! Ojczyzno moja, ostojo piosenek.
Ty nie wiesz nieszczęsna, kim dla ludu Zenek!
Jego twarz ju ż zmęczona, lecz kwitnąca cera.
On pupil prezydenta, pieszczoszek premiera.
Zmaga się ze słowami, co sens mają wsiórski,
lecz słodki żywot jego, gdy stoi za nim Kurski…
Nie ma armat bez prochu, jak bez ognia dymu!
Talent pieśniarz natęża, by wypalić z rymu.
Z nagła ziemia zadrżała, na niebie anieli
skrzydły rozwinąć pragną, a lud się weseli.
Bo nareszcie jest wolna, srogo umęczona
prosta wioskowa gawiedź, co łaknie Zenona.
Discopolo słuchają i krowa i owca,
przejęte rytmem wartkim dziesięciozgłoskowca.
Dlatego prosim Panie, z łąk Twoich pasterze:
umacniaj wszelki żywot w discopolo wierze!
PAN
Jam Stwórca na tej ziemi muzyki i słowa,
przeto nic się nie martwcie, moja już w tym głowa.
I Poety wysłucham i lud oczywiście.
A dla Zenka już dzisiaj przygotuje czyściec.
I odetchnął Bóg z ulgą, otarł dobre czoło.
Lico mu pojaśniało. Zaśpiewał wesoło:
„Przez Twe oko, to oko jedyne
zobaczyłem tę piękną dziewczyn ę.
Ona śnić mi się, śnić mi się będzie
bo to dzisiaj w tak modnym jest trendzie”