Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Ruletka Rydzyka

Ruletka Rydzyka

Jako człowiekowi niestaremu jeszcze, Michał Dworczyk zaproponował szczepienie już 17 kwietnia, specyfikiem Cambridge/AstraZeneca. Mimo negatywnych opinii na temat tegoż, nie oponowałem specjalnie. Zawsze chciałem studiować w Anglii, niemniej jednak wrodzone lenistwo i brak konsekwencji sprawiły, ze jestem zaledwie absolwentem Wszechnicy Jagiellońskiej.

Nadarzyła się więc okazja, żeby przynajmniej wszepiennie uzupełnić tę edukacyjna lukę. Zresztą kto wie? Może w toku prac nad lekiem, nieostrożny laborant uzupełnił materiał farmaceutyczny próbką DNA jakiegoś wziętego naukowca. Przeglądnąłem listę znakomitości z tej podlondyńskiej uczelni i aże mi się w głowie zakręciło. Dobra nasza! Mix w sam raz dla mnie – poeci, książęta, fizycy i komicy. Rozumiem, że Czytelnik nie zgłasza zastrzeżeń do poetów i komików, ale pozostałe dwie kategorie? Fakt, następca Newtona ze mnie marny, ale za to nie była mi obca w życiu praca fizyczna… A książęta kojarzą mi się z książką!

Że sensu w tym nie ma za grosz? Proszę Was, przeczytajcie stanowisko Zespołu Ekspertów ds Bioetyki Konferencji Episkopatu Polski. Powyższy akapit jest cudem logiki w porównaniu z jego komunikatem . Nawiasem mówiąc wzmiankowany komunikat ostudził nieco mój zapał do Astry, ale ja jednak nadal

TRWAM

przy swoim. Inna sprawa, że po raz kolejny okazało się, że jestem kompletną życiową niezgułą. Gdy inni poprzez różne naciski załapali sie na Pfizera lub Modernę, ja grzecznie czekałem na swoją kolej. Zupełnie jak w wojsku, gdy jako ostatniemu z podchorążych, kapral wystawił dokument urlopowy. Wyprzedzili mnie żonaci i kawalerowie z przydatnymi dla oficerów umiejętnościami. Moje zdolności literackie, naonczas jeszcze dość przyzwoite , nie były w cenie na żadnym szczeblu hierarchii wojskowej.

Jak się okazało, nawet sytem rejestracji szczepionkowej ma mnie w głębokim poważaniu. O ile do moich znajomych rozdzwoniły się telefony z preferencyjnymi terminami, o tyle mój milczał jak zaklęty. Jedyna wiadomość dotyczyła konieczności terminowego opłacenia rachunku za telefon.

A propos „Trwam”.

Wiadomość o zajęciu stanowiska bioetycznego dotarła do mnie właśnie z tego kanału. Ci, którzy znają mnie dobrze, zapewne zdziwią się jakim cudem włączyłem toruńską TV? Przyznam, że zadziałała zasada Ryzyk-fizyk, czyli konieczność podniesienia sobie poziomu adrenaliny.

Przyznam, że hazardu zaniechałem od momentu zatrzaśnięcia się przede mną drzwi do kasyna w Monte Carlo. Do dziś nie wiem, czy mieli tam jakiś mechanizm, który oceniał moją całkowitą nieprzydatność jako klienta. Inna sprawa, że strój galowy ograniczał się do T-shirta i krótkich spod
Czasem jednak nachodzi mnie potrzeba zagrania w coś ruletkopodobnego. Do tego właśnie celu świetnie nadaje się medium ojca dyrektora. Włączam je czasem nocami, gdy schrupię już wszystkie kupione przez żonę wafelki.


Gra toczy się o to, ile sekund wytrzymam bez piany na ustach. Tym razem środkiem pianotwórczym była wypowiedź przewodniczącego Zespołu Ekspertów KEP, bpa Józefa Wróbla. Wysnułem z niej wniosek, być może błędny, iż powinienem wszelkimi siłami starać się o inną szczepionkę, gdyż w produkcji Astry Zeneki tkwi zło moralne ze względu na zastosowanie w jej produkcji linii komórkowych z abortowanych płodów. Trochę się przeraziłem, bo zostały mi tylko trzy dni, co przy mojej przedsiębiorczości musiało skończyć się klęską.

No i co teraz mam czynić Panie Michale? Bronić się przed wirusem czy narazić na ogień piekielny? Ktoś coś?

Chociaż bp Wróbel zasugerował także sprytnie rozwiązanie bezkosztowe, które już narobiło wśród Polaków sporo zła moralnego:
„Jednocześnie należy zauważyć, że szczepienie nie jest jedyną drogą uzyskania odporności na infekcję wirusem SARS-CoV-2. Uzyskuje się ją również drogą naturalną na drodze produkcji przeciwciał przez organizm osoby wyleczonej. Stąd też Zespół zachęca ozdrowieńców do oddawania osocza zawierającego przeciwciała. Może ono wspomagać leczenie chorych.

Z tym osoczem, to też trochę blaga. Otóż, gdy żona wyzdrowiała po Covidzie, zadzwoniliśmy do stacji krwiodawstwa właśnie w tej sprawie. Lekarz krótko wyjaśnił nam, że owszem, osocze jest potrzebne, ale najwcześniej po pół roku od wyzdrowienia. I pod pewnymi warunkami.

No nic. Czekam na sobotę. I będzie zupełnie jak w zmodyfikowanej geriatrycznie piosence Andrzeja Rosiewicza:
„Szczep się Zenec, kazał Dworczyk.
Szczep się ty, szczep”.

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę