Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Niemanie Fejsbuka

Niemanie Fejsbuka

To dość dziwne. Wydawało mi się, że od dyspozycji trwałego usunięcia konta na FB minął już miesiąc. Tyle właśnie niebieski portal daje na zreflektowanie się i naprawienie życiowego błędu. Nie bardzo wiedziałem jak to zweryfikować, bo sam FB tego nie podaje. Albo nie szukałem wystarczająco dobrze. Ale na jakiejś innej stronie znalazłem wskazówkę, że powinienem podjąć próbę zalogowania. Jeśli konto jest jeszcze aktywne Zuckberger zaproponuje mi anulacje mojego nierozważnego czynu. Jeśli natomiast będę trwał w swoim bezsensownym uporze, Mark zasugeruje potwierdzenie kroku prowadzącego do totalnej alienacji.

Przyznam, że kilka lat temu podjąłem podobną próbę odejścia z FB.

Poświęciłem nawet temu wydarzeniu post „Kronika odwyku”. O ile pamiętam, czas karencji był krótszy, bo 14 dni. Nie wytrzymałem. Znalazłem sobie jakiś błahy pretekst, żeby wleźć z powrotem w paszczę potwora. Ale wtedy, gdzieś około roku 2017, częściej pojawiały się zabawne, autorskie posty, komentarze były kulturalniejsze a dystans do postów zdecydowanie większy.

Potem nastąpił wysyp nieprawdziwych wiadomości, które nazywamy w literackiej polszczyźnie fejkami lub fake newsami. W dodatku obrastały obraźliwymi komentarzami o temperaturze równej wybuchom na Słońcu. Oprócz manipulacji co chwilkę wyskakiwały sponsorowane posty różnej maści partii i ugrupowań. No i na dokładkę zalała nas fala reklam, które mnożyły się niezależnie od tego, czy ich chcieliśmy czy nie.

W dodatku zacząłem podglądać kolegę z wojska, który opowiedział się za PiSem, a w dodatku współpracował ze sztandarowym pismem Kaczyńskiego – „Sieci”. Fakt, że po pyskówce na Messangerze przestaliśmy się do siebie odzywać, ale mnie ciągle kusiło, żeby zaglądać na jego tablicę. No i oczywiście krew mnie zalewała, gdy oglądałem cytaty z TVP Info lub fragmenty felietonów dla Obajtkowych, rzeszowskich „Nowin”.

Ten stan pewnego rodzaju psychozy zaczął być moim codziennym udziałem. Zasypiałem myśląc, jakby mu tu dowalić. Budziłem się z postanowieniem, że muszę mu wyłożyć całą niesłuszność jego poglądów.

Poza tym oczywiście wiele godzin spędzałem na bezmyślnym przewijaniu ( po polsku: „scrollowaniu”, nie mylić z „trollowaniem”) osi czasu. Sam nie byłem zbyt aktywny, raz za czas wrzucałem link do bloga lub jakąś fotkę, która akurat mi się udała… Oczywiście, niewiele z tego wynikało, oprócz frustracji i anga żowania czasem emocji w skomentowanie opinii innych internautów!

Do syć!!! Powiedziałem sobie w pewnym momencie…

Dla potomności zrobiłem kopię FB. Chętnym udostępniam gratis. A potem pokazałem fejsowi środkowy palec. No i właśnie, jak napisałem na wstępie, trzymam już ten palec w górze dwa tygodnie. Wygląda na to, że dam radę.

W odwodzie mam jeszcze Insta!

Żeby nie było…

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę