Gwałtowny spadek ciśnienia spowodował potworny ból głowy, z którym męczyłem się cały dzień. Nie pomogły dwie pyralginy, nie pomogła msza święta. Dopiero zielona pastylka przywieziona od Mamy Zosi przegnała ból, mimo, że przed użyciem nie zapoznałem się z ulotką.
Poczułem się jak nowonarodzony
Po przeczytaniu ulotki nie zechciałbyś połknąć tej zielonej pastylki.Gdybyśmy dokładnie czytali ulotki i jeszcze dodatkowo mieli więcej wiedzy na temat substancji o nazwach które dla przeciętnego człowieka brzmią bardzo egzotycznie to…No właśnie co? :)Nie wspomnę już o skladzie produktów żywnościowych. to jest dobry temat Przemek może w połączeniu z Twoją ukochaną literatura 🙂
Dzięki Betty, cenię Twoje zdanie, nie tylko dlatego, że kiedyś zawodowo wciskałaś ludziom tą pastylkową chemię. A co do tematu – masz rację. Może pokusić się o opowiadanie na początek. Nawiasem mówiąc ostatnio znajoma namawiała mnie na napisanie książki, lub choćby wydanie drukiem felietonów. Pomysł mi się bardzo podoba i od piątku 14 stycznia kiełkuje w mojej nie bolącej już głowie.Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za komentarz.