Żartobliwy wierszyk – impresja ze ścigania się w kolarskiej imprezie pod nazwą Road Maraton.
Jadą rowery, błyszczą pedały,
Road Maratonu peleton cały.
Jak wiódł powstańców Kostka Napierski,
Tak go prowadzi Wiesiek Legierski
Na czele Sainta sylwetka chuda,
Czy znów Krzychowi wygrać się uda?
Za nim leniwie Ślimak do celu
mknie, by się wyżej znaleźć w Excelu.
A tam kolarze z najwyższej półki,
To nie Astana, to team Jas-Kółki.
Czy jedzie córka, czy jedzie synek,
Kręci kolarski, taneczny Młynek…
Nieokrzesani, czerwoni, dzicy,
Suną po Puchar Bikeholicy.
Autor jest nierad, bo Stasiu Radzik
Każe mu ciągle oglądać zadzik.
Tłum barwnych kasków, z pampersem gaci,
To jest wyróżnik kolarskiej braci.
Ku niebu wznoszą zmęczone oczy,
To nie Everest, to tylko Koczy.
Pisać by długo o wszystkich teamach.
Lecz Święta idą i czasu nima.
Dlatego krótko kończę poemat,
I życzeniami zwieńczam mój temat:
Trenujcie w znoju, ćwiczcie wytrwale,
by przyszły sezon zakończyć w chwale.
rewelka ha ha ha
hehe, dobre. ^^pozdrawiam + zapraszam do mnie . http://eii-uzalezniasz.blogspot.com/