Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Wyimek z pamiętnika – AD 1996

NIEDZIELA 11.02
Dzisiaj humor mi nie dopisuje, wpadam w jakąś dziwną melancholię, czasami jestem złośliwy. Ożywiłem się tylko po przyrządzeniu sałatki jarzynowej ( przystrojona ogórkiem i cienkimi cząstkami mandarynki na zielono nakrapianym talerzu) i ozdobieniu zupy pomidorowej Knorra tartym serem żółtym. Na obiedzie była moja Mama. W „trójce” audycja o Johnie Kellym, twórcy i odtwórcy „Deszczowej piosenki”. Wcześniej historia narciarstwa na ziemiach polskich ( z okazji 75-lecia). Cały dzień przesiedzieliśmy w domu. Przeczytałem spory kawał książki pożyczonej przez mamę. W kaplicy było zabawnie, w czasie kazania ksiądz rozsierdził się na TV, że pokazują ciągle zdrady małżeńskie albo morderstwa w odcinkowych tasiemcach. Ja to skomentowałem, że seriale z morderstwami to tasiemce uzbrojone, a ze zdradami i seksem to nieuzbrojone. Ponadto śpiewano pieśń: „…Bołan dojrzewał…” i zastanawiałem się co to jest ten „bołan”. Później w związku z kucaniem podczas podniesienia poinformowałem Zosię, że lepiej się pochylić niż kucać, także już drugi raz pochylała się. Na kolację był chleb z indykiem, a ja do późna w nocy pojadałem co nieco. Pochłaniam książkę od Mamy pt.: Taniec na linie” o akcji wykradania wirusa powstałego z zabaw z genetyką, który miałby zastąpić arsenały rakietowe supermocarstw. Książka trochę przeładowana naukowościami i filozofią. „W matni” tego samego autora – Johannesa Mario Simmela – charakteryzowała się większą wartkością akcji, chociaż stopień zagmaatwania był podobny jak w obecnie czytanej. Zostało mi jeszcze siedemdziesiąt stron, ale tej nocy już nie przeczytam. 

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę