Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Osły i kury – literackie synekury.

Dla porządku data – 13/14.01.2014
Nie ma to jak porządnie zmoknąć na rowerze. Przed garażem zostawiłem tylny błotnik, przedniego w ogóle nie przypinam. Fryzjer, do którego ostatnio chodzę był nieczynny, a ten awaryjny, od którego wyszedłem nie miał wydać ze stówy. W dodatku jak wyszedłem od niego ( niej) to na dobre się rozlało. I dlatego zmokłem. 
Uparłem się jednak i pojechałem do Medicoveru. Tu dowiedziałem się, że wizyta u okulisty kosztuje 144 zł ( stówę drożej niż u Mickiewicza). A ja naiwny myślałem, że firma P4 stawia długoletniemu pracownikowi – już prawie byłemu – diagnostykę dna oka. Po prostu już na oko kompletne dno!
A Jędrzejowi wystarczył jeden rzut oka, żeby mnie zakwalifikować jednoznacznie do kategorii zmokniętego drobiu. I to bez czuba. 
O! kur…a!

Poza tym wizyta Naczelnego. Jak się dowiedziałem powodowała okresowo nawracający paraliż tożsamości u niektórych osób ( bez nazwisk, żeby nie było, że peplam).
Chyba czujemy się jak osły na pastwisku, którym każe się skubać coraz mniej trawy, ale produkować za to więcej nawozu, i jeszcze się cieszyć, że mamy do czynienia z gównem.
No bo słuchajcie – mówi przywódca stada,  – na sąsiednim pastwisku mają gorzej.
Niby jak? – wyrywa się nieopatrznie oślica Gliwica – w ogóle nie mają trawki?
Trawkę mają – odpowiada Pan NadOsioł – ale im nie wywożą nawozu. Więc muszą wyskubywać spomiedzy.
To rzeczywiście należy się cieszyć. Chociaż chodzą słuchy, a o to 
u osłów nietrudno, że te skubiące za mało trawy zostaną przesunięte do kolonii naprawczych, gdzie im naostrzą zęby i stępią słuch. Gdyby to nie pomogło, zostaną przerobione na salony – przepraszam – na salami.
To ja już chyba wolę zostać zmokłą kurą z własnymi jajami.


Dygresja z wczoraj z salami, przepraszam, z salonu:
Przyszła parka, pani pokazuje na wyświetlaczu komunikat: „telefon zawieszony”. I pyta co z tym zrobić. Ponieważ kątem oka dostrzegłem, że telefon dynda na zawieszce, stwierdziłem szybko, że trzeba ją odwiązać. Justa dostała czkawki ze śmiechu, a pani na pytanie kto jest abonentem, odpowiedziała bez wahania, że inny telefon. Czkawka przeszła w spazmy, klientka o mało co nie spadła z naszego stylowego krzesełka, a całość zakończyliśmy doładowaniem telefonu.
Nawet osły potrafią się bawić. Może dlatego, że należą do naczelnych.
Wracając do roweru…


Lubię wracać wieczorem  na rowerze bulwarem do domu. Nad Wisłą lekka mgiełka, Tyniecka ozdobiona szeregiem lamp, w dali majaczy Kopiec Kościuszki, a Rudawy pilnują Norbertanki. Przychodzą mi wtedy do głowy różne przyjemne myśli… Szczegóły zachowam dla siebie, bo przecież nie mogę być tak ekstrawertyczny do dna. Jakieś drobiazgi trzeba zachować do wydania pośmiertnego, bo wtedy już mi będzie wszystko je-dno.
Chociaż proszę, taki prezydent Francji – Hollande ( nie mylić z Agnieszką), miał romans z aktorką o 7 lat młodszą od jego aktualnej partnerki dziennikarki „Paris Match”. A co ciekawe, dla dziennikarki, niegdyś zostawił wcześniejszą towarzyszkę życia, z którą przeżył 25 lat i miał 4 dzieci.
I wszyscy o tym mówią, ale jakoś nie są specjalnie oburzeni. Ja też nie! Dlaczego? Szczegóły zachowam dla siebie…
Może napiszę alegoryczną ( znaczy pełną goryczy) opowieść 
pt.: ” Życie prywatne Osłów”.
No nie – oburzył się Pan NadOsioł – życie prywatne? Poza pastwiskiem? Trzeba ćwiczyć żuchwy, żeby lepiej gryźć trawę, i zwieracze, żeby lepiej wydalać ekskrementy. To jest wasze życie prywatne, osły!

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę