Obstalowałem okulary u optyka przy Kapelance. Za prawie tyle, ile mi zrefunduje Play. Z tej okazji wracając z pracy kupiłem dwa piwa i sączę je mniej więcej od godziny dwudziestej trzeciej. Oprawy przyzwoite, a szkła do dali, tak, żebym mógł na rowerze jeździć, i samochodem, a czasem na TV looknąć. Piwo bez szkła, bo z puszek…
Drugiego miałem nie otwierać, ale przez nieuwagę otwarło się samo. Okocim słabszy niż Tatra mocne, więc jakoś mu przed trzecią rano powinienem poradzić. Przez Okocim jechałem niedawno, a w Tatry się pewnikiem wybiorę, więc spożywanie jak najbardziej uzasadnione topograficznie.
Muzycznie upijam się playlistą od Jędrzeja – najpierw Snow Goose, której najpierw wysłuchałem, a potem zaczerpnąłem garść informacji. Camela coś miałem, ale ja muzycznie chop niewyedukowany, więc nie pamiętam. Podobało mi się, i zanim przeczytałem, wydedukowałem, że to muzyka programowa, czyli do czegoś konkretnego. Takie rockowe „Obrazki z wystawy”. I faktycznie jest książka i film. I kilka jeszcze rzeczy się dowiedziałem. Napiszę o tym później w promocji.
Fajnie znać kogoś, dzięki komu można się trochę rozwinąć… Jak stary dywan perski 🙂
Jako wprawki, celem późniejszego rewanżu przeglądnąłem poezję Gałczyńskiego, który okruchowo był z Krakowem związany. Może coś zacytuję z „Rozmowy lirycznej”, która tak wielkie wrażenie zrobiła na mnie jako pacholęciu, włączona w sztukę Mistrza Konstantego „Babcia i Wnuczek czyli Noc Cudów”. Jak to dobrze, że nie było wtedy komórek, laptopów i komputerów. Człowiek mógł się rozwijać jak człowiek, a nie jak robot, z utęsknieniem czekał na audycję stereo w Pr. III, a zachodnią płytę winylową oglądał jak objawienie Ducha Świętego.
acha…
Muszę się z tytułu wytłumaczyć. Otóż pierwszy klient, którego dzisiaj przyjąłem, był strasznie upierdliwy Pan, który chciał zrobić cesję na swojego syna, licealistę. Nie dało się, bo chłopak nie miał stosownych dokumentów. Niemniej jednak ojciec upierał się, że można, bo dwóch konsultantów z BOK powiedziało, że wystarczy dowód i legitka szkolna. Gdy stanowczo, nawet może trochę zbyt stanowczo odmówiłem, Pan zapienił się, oświadczył, że robię z niego głupka i polecił połączyć się ponownie z obsługą klienta. Głównie po to, żeby się na mnie poskarżyć. Cieszyłem się, gdy mu mina rzedła, gdy głos po drugiej stronie słuchawki potwierdził moje stanowisko… Dlatego nie ogarniam bazy. Bo klientowi dobrze z oczu patrzyło, a zachował się jak cham. Po co? Chciał mnie przejechać na pasach?
Tym razem punkt dla BOK.
Nadmieniam, że nie była to zmowa korporacyjna.
A propos zmowa, zupełnym ewenementem był fakt zadzwonienia osobiście do mnie Marka N., aby poinformować mnie, że cesja mojego służbowego numeru telefonu na firmę żony nie jest możliwa. Na co odparłem, że w takim razie przeniosę na kartę, bo oferta prywatna jest obecnie do bani 🙂
Prawie na koniec pracy miła Pani, z którą wymieniłem kilka socjologicznych uwag na temat zabijania przez sms-y i komunikatory umiejętności prowadzenia rozmowy. Pani na oko nie była urodziwa, ale miała bardzo zdrowe podejście do rzeczywistości, czym mnie bardzo ujęła. poza tym ćwiczy i biega, i bardzo ją interesował LG L5 z darmowymi ćwiczeniami Ewy Ch. – proszę bez naźwisk.
Zastanawiam się, kiedy jakiś dobry blogerowy duch teleportuje mnie na półkulę zachodnią, bo moje posty pojawiają się tam już późnym popołudniem, jako deser do kolacji. Tylko niezmiernie mnie martwi, że są czytane, ale nie komentowane.
Ważę sobie właśnie ile mi jeszcze zostało do napisania piwa. Myślę, że góra jeden aka-pit. Czyli taka literacka jednostka rozliczeniowa.
Z życia salonu: Łukasz W. kupił sobie drugie akwarium, Jędrzej spodnie a Dżastina sałatkę i kurczaka. Kierownik sterował nami zdalnie, co i raz wysyłając maile z algorytmem postępowania. Z tego co pamiętam z łaciny, z której zresztą przez żmijowatą łacinniczkę miałem zaledwie tróję, słowo korporacja pochodzi od łac. corpore – ciało. Tak więc nawet eksterytorialnie stanowimy jedno ciało. Oczywiście w sensie biznesowym.
Chociaż, moim zdaniem, wszystko zależy od optyki.
Rozważam opcję optyki zmysłowej.
Lub zmyślonej.
Zamyślonej.
Teatr Marzeń.
Pa.