Trudno wymyślić tytuł dla takiego smutnego wydarzenia.
Pożegnaliśmy dzisiaj w Woli Batorskiej koleżankę z licealnej ławki – Dorotkę Pasek. Odeszła na najdłuższą szkolną przerwę, taką, z której już nie ma powrotu do klasy. Zrobiła to pierwsza z naszego grona. Tylko o rok przeżyła Panią Profesor Kręgiel i Profesora Eminowicza.
Oprócz tych, które były z Nią blisko, niewiele wiedzieliśmy o życiu Doroty. Na naszych pomaturalnych spotkaniach nie wypytywaliśmy o prywatne losy każdego z nas. Wystarczyło, że jesteśmy razem, że cieszymy się sobą po tylu latach.
Na ostatnie Dorotka nie dotarła. Była po operacji biodra. Bardzo chciała przyjechać, był nawet pomysł, żeby przywiozła ją córka. Niestety nie doszedł do skutku.
Porozmawialiśmy przez telefon. To dziwne uczucie, mieć w uszach głos osoby, której już nie ma.
Na pogrzeb dotarliśmy w 9 osób: Ania, Bożenka, Iwona, Jola, Kasia, Mado, Bogdan, Marek i ja.
Niewielki kościółek wypełniony ludźmi, mądre słowo kapłana, potem kondukt w zimnym wietrze na cmentarz.
W drodze Ania i Jola przekazały nam garść informacji o życiu Doroty.
Ostatnia Droga, ostatnie modlitwy, trumna zsuwa się do grobu. Nie chce się wierzyć, przecież tak niedawno spotykaliśmy się w „Piątce”. Takie wydarzenie jak to dzisiejsze stanowiło zupełną abstrakcję. Były też wyjazdy – trzy dni w Krempnej dzięki Ojcu Doroty. Otarliśmy się wtedy o Jej pasję – konie, której do końca pozostała wierna.
Byli członkowie klubu jeździeckiego, był ułan oddający Zmarłej honory szablą.
Poranne, ciepłe słońce zastąpił przenikliwy chłód późnego popołudnia. Jakby Bóg nie chciał, żeby żal Jej było rozstawać się z Ziemią. Jakby chciał ułatwić to niełatwe przecież przejście, którego wszyscy się tak boimy… I zaprosić do przytulnego Nieba, pełnego radości, obfitych pastwisk i wolnego od trosk.
Dorotko! Cześć Twojej Pamięci!