Nadredaktor.pl

Oferuję profesjonalną pomoc w edycji i redagowaniu prac naukowych

Mrozek powrócil

Pierwsze zimowe dni porządnie nastraszyły zniewieściałe społeczeństwo. Pokolenie wychowane w galeriach, klimatyzowanych samochodach nie bardzo akceptuje ujemne temperatury. Podobnie jak pustynne upały.

Ale co mi tam. W dupę mi ciepło, tylko ręce marzną, kiedy pomykam przysypaną niewielką warstwą śniegu ścieżką rowerową. Czasem nawet „bez trzymanki” jadę, żeby poprawić krążenie w dłoniach. 
Trzeba jakieś ogrzewane rękawice skombinować. 
Jeszcze w temacie sportowym. Australian Open na finiszu, niestety Agnieszka Radwańska po wspaniałym meczu z Azarenką, nie sprostała świetnie dysponowanej Cibulkowej. Po prostu stała na korcie, widać było, że wyśmienita  gra z Rosjanką kosztowała ją wiele wysiłku. Heh, już widziałem ją naprzeciw Na Li na linii serwisowej. Heh, półfinał wielkoszlemowego turnieju tenisowego. To sukces dla piątej rakiety świata. Tym bardziej, że odpadły wszystkie z wielkiej trójki. Ze ścisłej czołówki przeszła tylko Chinka. Cibulkowa jest 20 w rankingu, Bouchard, która uległa Na Li – 30. Czyżby zmiana warty w damskim tenisie? 
Przypomniałem sobie naszą przedwojenną Mistrzynię – Jadwigę Jędrzejowską, która doszła do finału w Wimbledonie (Art. w Polityce). Inne czasy, inne historie. Jadwiga zrobiła karierę trochę rockefellerowską – od pucybuta ( czyt. podawania piłek) do championatu. Ojciec był robotnikiem, nie bardzo miał co sprzedawać, żeby kupić córce lekcję gry tenisa…
Ciekawy ten artykuł, widać, jak bardzo sport przedwojenny różnił się od dzisiejszego zawodowstwa. Ktoś, kto zdecydował się na płatne pokazy, był eliminowany z turniejów. Dziś odwrotnie – jeśli nie pokażesz się w reklamie – jesteś nikim. 
A w ogóle życie to taki mecz tenisowy. Przegrasz punkt – wygrasz gema. Wygrasz gema – przegrasz seta. Przegrasz seta – wygrasz  mecz. Wygrasz mecz – przegrasz turniej. Jak Agnieszka! Huśtawka od urodzenia do śmierci. 
A propos huśtawki.
Dzisiaj była awantura w pracy z klientem, który rzucał się o to, że na S III nie było oryginalnej, kolorowej folii. Co ciekawe, inny koleś kupował ten telefon i akurat przy nim rozpieczętowywałem pudełko. A tymczasem jakiś dupek w komisie zakwestionował oryginalność telefonu.  Jakiś koszmar.
Potem skończył się toner w nowej drukarce. Zamówionego dwa dni temu nie przysłali, więc Łukasz przepiął starą Minoltę. Ale informatycy musieli zainstalować ponownie sterowniki.
Po prostu cyrk! Play zamawia urządzenia bez zapasowych materiałów eksploatacyjnych.
Umowy drukowałem u sąsiadki z przeciwka na drukarce atramentowej. Trochę się niecierpliwiła, ale szkoda było dwóch umów. Wcześniej Łukasz W. drukował u niej aneks.
Na szczęście wpadłem na pomysł, żeby klienta wysłać na zakupy. W tym czasie IT uruchomiło drukarę i można było ruszyć pełną parą. 
To się nazywają ciężkie warunki pracy.
A propos warunki.
 Sekwencja dwojga klientów:
najpierw Pani, której trudno cokolwiek było wytłumaczyć, bo mi w pół słowa przerywała, a potem starszawy gościu, który się tak rozkaszlał, jakby chciał mi nieodpłatnie przekazać prątki gruźlicy. Dopiero, jak zażył Halsy, to mu popuściło… Pomarudził, pomarudził, zadał chyba ze dwadzieścia pytań i poszedł kaszleć do Plusa.

Myślę, że to tyle na dzisiaj.
Jeszcze tylko znacząco odkaszlnę i idę spać.

2 komentarze do “Mrozek powrócil

  1. No nie, trochę za drogo. Znalazłem w piwnicy wełniane jednopalczaste. Sprawdziły sie dzisiaj. Zaopszczędziłem 🙂

Zostaw odpowiedź

Powrót na górę