Jestem w stolycy. Właśnie wróciłem z dworu. Trochę przemarznięty, wiec –
Lyst będzie krótki, bo i wizyta tylko dwudniowa w Warszawie.
Na plus – duże przestrzenie i monumentalne budowle. Te wszystkie ministerstwa, ambasady etc. Naprawdę jest na co popatrzeć. Większość pięknie wyremontowana.W porównaniu z ciasnym Krakowem naprawdę imponująco. Widać, ze najbliższa koszula ciału. Trochę się dziwię, że województwo mazowieckie tak walczy o zniesienie Janosikowego. Przecież na pierwszy rzut oka widać nadwyżki. Oczywiście, większość chce żyć ponad stan, ale w takim razie co mają zrobićCi, którzy nie mają u siebie wielkiego biznesu.
Rok temu byłem na Roztoczu, w niewielkiej miejscowości nad Wieprzem – w Obroczy. Owszem, ludzie sobie radzą, ale fundusze pochodzą głównie z prywatnych inwestycji.
Okolica tak piękna, że żal wyjeżdżać, a tu drogi dopiero zaczynają remontować. Wymarzone tereny na kolarstwo szosowe, ale może 15% nawierzchni nadaje się pod kolarzówkę.
Ludzie mili, zależy im turystach.
A w Warszawie.
Stadion Narodowy poszliśmy zobaczyć, to pani hostessa zrugała nas, że zwiedzanie tylko z przewodnikiem.Owszem, bilet rodzinny – 50 zł. To wersja najtańsza. Plus parking i inne dyrdymały. Trasa ekskluzywna – 70 zł. Posłaliśmy Janka na taras widokowy za 5 zł. Wiadomo, przyjechały centusie z Krakowa. Postuluję wejściówkę na płytę Rynku Głównego za przynajmniej dwie dychy…
Tyle, że na Stadionie toaleta gratis. Bo już na Dworcu Centralnym miejscówka do kabinki 2.50 zł.
Pisał już Mistrz Kochanowski:
„Szeląg dam od wychodu, nie zjem jeno jaje;
Drożej sram, niźli jadam; złe to obyczaje.”
A propos – w Łazienkach remont, ganiają wyleniałe wiewiórki, całe stada kaczek. Ile to ciekawych rzeczy dzieje się na zapleczu Pałacu Prezydenckiego. Ale Bronka na spacerku nie widziałem. Może trzymał kciuki za kontuzjowaną stopę Justyny.
Starówka – jakaś taka ponurawa. Gdyby nie fantastyczne mansardy, to w ogóle bym o niej nie wspomniał. Oczywiście funkcjonuje ślizgawka, ale to już znak czasu…
Pałac Kultury i Nauki. Stoi. Wjazd na XXX piętro – 30 zł dla dwóch osób (18 normalny, 12 ulgowy). Złotówka za piętro. Dobrze, że Ruscy nie wybudowali Empire State Building. To by była cena.
E, dobrze śpiewał Sikorowski:
„Nie przenoście nam stolicy do Krakowa”.
Zapyziała, post galicyjska patyna. Ale nasza własna. Centusiowa..
Warcamy do Krakowa.
Pora kończyć list.
I wyjść na pole…
Heja, Proponuję Ci kupić bilet na lipcowy festiwal Sonisphere – w cenie, oprócz narodowego, zobaczysz Metallice na koncercie 🙂
Będę tam za miesiąc. Mam nadzieję,że pogoda będzie lepsza 🙂